HITY I KITY W PIELĘGNACJI WŁOSÓW

22.7.15 SMILEEEFREAK 4 Comments



Dzisiaj, co prawda późną porą, ale zgodnie z obietnicą hity i kity. Tak na oko to kitów jest zdecydowanie więcej, także nie ma się z czego cieszyć, bynajmniej ja nie mam. Dzięki temu mogę Was ostrzec. Trochę grozy.. Hahaha :) Tak zupełnie serio, to u każdego produkty do włosów, tak samo jak wszystkie kosmetyki mogą sprawdzić się inaczej. Okazać się super albo złym trafem. Najważniejsze, żeby dzielić się opinią z innymi, bo wtedy możemy porównać opinię i podjąć decyzję, czy przygarniemy coś do kosmetyczki czy też nie. Dlatego tymi słowami wstępu zapraszam Was na zwięzłe podsumowanie :)



Zacznę od produktu, który nie jest ani hitem, ani kitem... Dlaczego? Tragedii nie ma, ale rewelacji tym bardziej. Dobry dodatek w pielęgnacji, jeśli mi się nudzi i to dosłownie. Olejek z AVON z serii Planet Spa. Wygładza włosy, nawilża, ale w bardzo minimalnym stopniu. Bynajmniej tak jest na moich włosach i cudów nie zdziałał. Nie lubię jego zapachu, tego, że trzeba się z nim bawić i przed nałożeniem, przy nałożeniu i przy zdejmowaniu / zmywaniu. Najpierw trzeba go podgrzać, później nakładanie wcale nie jest przyjemnością, bo z buteleczki wylewa się ogrom produktu, a na końcu tak trudno go zmyć, że o nie... W zestawieniu z tym, co robi, na pewno do niego nie wrócę i nie będę o używać.



Kitem okazała się odżywka Fitomed. Jest to wersja normalizująca dla włosów przetłuszczających się i skłonnych do łupieżu. Niestety na razie nie widzę tego, co obiecywał producent, czyli pogrubienia włosów czy przyspieszenia wzrostu. Na całe szczęście jest tania, więc nawet jeśli dalej nie będzie działać to 9 zł mi nie będzie szkoda.

Hit - Biosilk. Wiem, że wiele z Was go nienawidzi, a niektóre ubóstwiają. W tym ja. Moje włosy bardzo się lubią  z tą firmą i ta mała buteleczka okazała sie bardzo pomocna. Jest to wersja Biosilk Olej Marakuja. Lżejszy od klasycznego, ale jak to olej - można z nim łatwo przesadzić i potrafi bardzo obciążyć włosy. Jest tani, bo taka mała buteleczka - bardzo wydajna kosztuje tylko 5 zł :)



Kolejny hit to maska Kalos w wersji bananowej. Oczywiście zapach.... Banany, banany i jeszcze raz banany. Niektórych może on irytować, a inni się w nim zakochają. Maska pięknie wygładza, nadaje blasku. Sprawia, że włosy są dociążone, ale nie obciążone oraz lekkie i "sypkie" - nie plączą się :) Za takie wielkie opakowanie zapłacimy do 20 zł, w zależności, gdzie kupimy.



Podobny efekt możemy uzyskać maską Eveline, o której już -pisałam tutaj: KLIK. Główną różnicą między nimi jest zapach. Ta ma bardziej budyniową, waniliową nutę. No i oczywiście pojemność, ale podobne ceny :) Hitami nadal pozostaje nabłyszczacz z Biosilku i lakier do włosów, o których już pisałam : BIOSILK / LAKIER. O płynie MATRIX, który kocham pisałam już bardzo dawno temu i zdania o nim nie zmienie. TUTAJ O MATRIX'IE


Tak samo jest w przypadku Timotei 2w1. Szampon połączony z odżywką. Ganialny! Pięknie pachnie, nie jest drogi i to co jest ważne. Nawilża. Ja prawie zawsze przed myciem lub w czasie myciu włosów nakładam olejki albo maskę, odżywkę. Jednak kiedy mi się spieszy wiem, że omijając ten krok nic się nie stanie, bo szampon o to zadba :) Oczywiście nie zapewnia on w 100% takiego efektu jak produkty stricte przeznaczone do dłuższej i głębszej pielęgnacji, ale dobrze "wyręcza" nas, kiedy nie mamy dużo czasu. Warunek jest jeden. Żeby efekt dobrze się utrzymywał włosy i tak musimy pielęgnować maskami i odżywkami. :)



I teraz czas na hurtowe kity :) Czyli:

- Schwarzkopf Beach Girl - płyn do tworzenia fal i uzyskania efektu wyjścia prosto z morza. U mnie całkowicie się nie sprawdził. Djae efekt posklejanych, obciążonych i tłustych włosów.

- ISANA - Nabłyszczenie, wygładzienie itd... Niestety tylko w teorii, bo nie dość, że ten płyn śmierdzi, ma ciężka w obsłudzę pompkę, to jeszcze obciąża włosy i daje straszny efekt, a zapach utrzymuje się na dłużej. 

- AVON Advance Techniques Colour Protection - krótko mówiąc nie polubił się zmoimi włosami. Dodatkowo straszna pompka :/

- Joanna Objętość - tak naprawdę jej brak i kolejny raz irytujący i przytłaczający zapach.


Te cztery produkty można by zamknąć w ramę kilku słów: nic nie robią, mają brzydki zapach, szpecą wygląd moich włosów.
........................................................................................................................................

Tak jak wspomniałam więcej tutaj kitów niż hitów :) Nasze zdania się pokrywają czy może sprawdzały się u Was całkiem inaczej? Co możecie z czystym sercem polecić, a co zupełnie odradzić? Piszcie w komentarzach. Chętnie poczytamy :* 



PODOBNE WPISY

4 komentarze:

  1. Kurczę, dla mnie spray z solą (Beach Girl) jest genialny.
    Dostaję dokładnie taki efekt jak lubię - jak po deszczu, albo po powrocie z plaży. Ale może to kwestia włosów - moje są dość cienkie ale mega podatne na skręt (ale nie mam burzy loków). I ten spray jest moim "must-have" w lecie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje są ciężkie, gęste i bardzo niepodatne na taki nagły skręt :) Warkoczyki na noc czy koczki też u mnie nie działają, więc efekt jaki osiągałam był straszny. Fajnie, że u Ciebie się sprawdził :)

      Usuń

Hej Kochana !!! Jupi ! Nawet nie wiesz, jaką frajdę mi sprawia to, że tutaj jesteś.
Napisz, co Ci się najbardziej spodobało i też jeśli coś jest nie tak.
Jeśli masz pytania, nie patrz na tematykę posta, tylko pisz ! Chętnie odpowiem i pomogę :)
Dziękuję za Wasze komentarze ! :)

Proszę - nie spamuj. Jeśli będę chciała, to sama Cię znajdę. Nie musisz wklejać adresu swojej strony - to nie jest tablica reklamowa :)

Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam :)
Całuję,
Magda :*