NOWOŚĆ GOLDEN ROSE - MATOWE SZMINKI W KREDCE

25.7.15 SMILEEEFREAK 8 Comments


W jednym z ostatnich postów o idealnych ustach (klik) użyłam pomadki, o której dziś mam zamiar Wam napisać, a jest o czym :) Matowe pomadki coraz bardziej wiodą prym wśród szminek. Stają się jednym z MUST HAVE w kosmetyczce, aczkolwiek mają także przeciwniczki. Niestety dużo matów ma tendencję do tego, że finalnie na ustach daje suchy efekt i chodzi mi tutaj tylko o uczucie, a nie efekt wizualny. Usta nie "suną" tak delikatnie i przyjemnie a czuć taką suchą warstwę czegoś. Pomadki Golden Rose w sztyfcie dają właśnie taki efekt. Mi osobiście to nie przeszkadza, ale znajdą się osoby, które mogą nie będą mogły jej ścierpieć i mogą zauważyć wysuszenie ust. Aktualnie Golden Rose wyszło z nową ofertą matowych szminek, które mimo praktycznie identycznego wykończenia, mają inną formułę, zapach, opakowanie oraz dają inne uczucie na ustach. Czyli tak podobne, a jednocześnie różne. Jeśli chcecie wiedzieć więcej, zostańcie ze mną :*






To co na początku rzuca się w oczy w ich szafie to inne opakowanie i forma pomadki. Zamknięta w formie kredki. Proste, czarne opakowanie z białymi napisami. Golden Rose matte Lipstick Crayon. Kolor jest dość dobrze odwzorowany na pasku , który zakańcza nasza kredkę. Mimo, że jest to nowość cena jest wręcz śmieszna, bo zapłacimy za 3,5 g około 12 zł. Podobną cenę mają te wysuwane pomadki i one także mają ciut większą gamę. 



Na początek kupiłam numerek 10 i 05 i wbrew logice 10 jest jaśniejszy niż 05, ale nie czepiając się szczegółów, kolorki naprawdę jest bardzo trudno wybrać, bo uważam, że naprawdę przemyśleli gamę i każdy znajdzie coś dla siebie, Nie jest to stos różnych odcieni, a mimo to każda z nas dobrałaby do siebie odcień. Myślę jednak, że powinni popracować nad nudziakiem, bo nie jest zbyt trafiony. Kolor jest zbyt trupi i przypomina dosłownie korektor, a tak być nie powinno... Firma zdecydowała się na dużą ilość żywych i ciemniejszych oraz odważniejszych kolorów - w końcu wakacje, ale gdyby dodali jeszcze kilka jaśniejszych i spokojniejszych odcieni byłoby perfekcyjnie, co nie znaczy, że jasnych szminek nie znajdziemy.

Każda z nas spokojnie wybrałaby odcień na dzień, wieczór i szaloną impreżę. :) 



Jedynym minusem, który zauważyłam (pomijając straszny kolor nude) to sprawa czysto techniczna - ostrzenie kredki. Z ASTOR także wypuścili matowe kredki, ale ona się ładnie i bez problemu wysuwa z opakowania dzięki znajdującemu się pokrętle na końcu kredki. W GR niby to pokrętło jest, ale nie działa, czyli zabawa w temperówkę wchodzi w grę. mnie to osobiście troszkę irytuję, ponieważ wiecie, wyjmujemy pomadkę z torebki, zapomniałyśmy na temperować i przysłowiowo leżymy...


Pomadki bardzo przyjemnie nakłada się na usta. Nie są tępe w konsystencji, ale jest to produkt z tych, które szybko zastygają, a kolor "wżera się " w usta. Oczywiście jest widoczne przy ciemniejszych kolorach, ale nawet, kiedy się napijemy czy coś zjemy, to kolor widać i nie wymagają tak bardzo poprawki jak podobne szminki z innych firm. GR nie wysusza oraz daje efekt "nagich ust", czyli czujemy się tak, jakby w ogóle nie były pomalowane. Tutaj zachodzi duża różnica, ponieważ musicie wiedzieć, że nie jest to efekt "masełkowaty" jak przy bezbarwnych balsamach. Część z Was może być zaskoczona i stwierdzić, że jest to efekt suchości i skorupy, o którym pisałam wcześniej, ale to nic z tych rzeczy. Spróbujcie, kiedy na ustach nie macie zupełnie nic i są idealne suche, ale nawilżone (jak to bezsensownie brzmi :p ) potrzeć wargę o wargę. Właśnie tak samo jest z tą pomadką. Jeżeli macie wysuszone usta, to myślę, ze i tak ta szminka nie pogorszyłaby sprawy, bo jest dużo bardziej nawilżająca niż wykręcane Goldenki. Nie oczekujcie jednak nawilżenia ust.



Szminka trzyma się naprawdę dobrze na ustach i ma piękny zapach. Niektórym oczywiście może się nie podobać, ale najważniejsze jest to, że nie ma zapachu starej i tandetnej szminki, a takiego budyniu, wanilii... Czuć go w trakcie malowania. Jeśli powąchacie kredkę, to sam zapach produktu zmiesza się z drewienkiem kredki i wtedy wcale szałowo nie pachnie. 

Na zużycie szminki mamy 18 miesięcy, także naprawdę sporo.
Uważajcie w upały. Raczej nie noście jej ze sobą godzinami w torebce, a przynajmniej nie narażajcie ich na stanie w słońcu. Zdjęcia zdążyłam zrobić, ale, ze było obok dużo lamp, okno i żar z nieba, to one po prostu się roztopiły i nie byłam w stanie zrobić dla Was swatch'y na ustach :) Po prostu w czasie malowania, a tak naprawdę pierwszego pociągnięcia cały czubek się złamał. Odłożyłam je do ostygnięcia i teraz spokojnie mogę je na temperować. To był ból... Straszny widok łamiącej się aktualnie ulubionej szminki.. :( 


.........................................................................................................................................

Zdążyłyście już je chwycić? :) Może macie na nie ochotę?
Wolicie mat, błysk czy może efekt "pomiędzy", czyli bardziej satynowy na ustach?


PODOBNE WPISY

8 komentarzy:

  1. Nie widziałam ich prędzej,chyba się jednak na nie ,nie skuszę. Pozostanę przy szminkach. Tylko mat. Od czasu do czasu zdarzy się coś pomiędzy ;)
    http://stylizacje-zyciem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zostajesz przy klasyce? :) Ja większość szminek też mam w innej formie niż kredka, ale widzę, ze styl ulubionych wykonczeń na ustach mamy taki sam :)

      Usuń
  2. Jeśli chodzi o szminki, to wybieram mat :)
    Mogłabym prosić o poklikanie w linki w najnowszym poście? liveteen17.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy7/11/15 21:43

    Jaką temperówką temperujesz? bo moja kredka po pierwszym kombinowaniu wygląda okropnie ;c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temperówką do kredek o dwóch wlotach (na cienkie i grube), ale taką kosmetyczną :) Jeśli się nie mylę to jest ona z Pierre Rene. I nic się z pomadką nie dzieje :) Warto przed temperowaniem włożyć ja do lodówki na moment, bo jeśli była w ciepłym to robi się "gumowata" i nic się nie da z nią zrobić. Albo po prostu zostawić na wierzchu w pokoju i po pewnym czasie temperować. :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Jeszcze piękniej wyglądają na ustach :)

      Usuń
  5. Mam dwa kolorki i uwielbiam brudny róż nr 10, nadaje się on do mocniejszego oka, ale i wtedy gdy mam jedynie tusz na rzęsach :)

    OdpowiedzUsuń

Hej Kochana !!! Jupi ! Nawet nie wiesz, jaką frajdę mi sprawia to, że tutaj jesteś.
Napisz, co Ci się najbardziej spodobało i też jeśli coś jest nie tak.
Jeśli masz pytania, nie patrz na tematykę posta, tylko pisz ! Chętnie odpowiem i pomogę :)
Dziękuję za Wasze komentarze ! :)

Proszę - nie spamuj. Jeśli będę chciała, to sama Cię znajdę. Nie musisz wklejać adresu swojej strony - to nie jest tablica reklamowa :)

Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam :)
Całuję,
Magda :*