MAYBELLINE COLOR TATOO MATTE - HIT CZY KIT?

28.9.15 SMILEEEFREAK 12 Comments


Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją nowych Color Tatoo, które pojawiły się w polskich drogeriach. Nareszcie !!! Nawet nie wiecie ile czekałam na te maty. Nigdzie ich nie mogłam znaleźć, nawet w niemieckich drogeriach, a zakup internetowy jakoś nie był mi po drodze. Jednak w końcu zawitały u nas. Jak się u mnie sprawdził, czy warto było czekać i do czego mi się przydają? Jeśli chcecie wiedzieć, to koniecznie zostańcie ze mną i czytajcie dalej :)



Udało mi się dorwać nowe kolorki na promocji, która była w momencie debiutu, jednak w regularnej cenie są chyba troszkę tańsze niż te klasyczne i od dawna dostępne. Do tego czasu dostępny był jeden matowy odcień - Pernament Taupe (widzicie go na zdjęciu wyżej), który jest szarym brązem. Idealnie u mnie spisał się do wypełnienia brwi i u dziewczyn z jaśniejszymi włosami także powinien się nadać, bo można stopniować efekt :)



Na tą wersję Color Tatoo czekałam sporo, ale tak naprawdę zależało mi tylko na dwóch kolorach, które od razu kupiłam. Jest to produkt bardzo trwały i wodoodporny. Przynajmniej tak było z poprzednikami. Dlatego wiedziałam (może bardziej chciałam), żeby maty były tak samo dobrej jakości i posłużyły głównie jako baza pod cienie.



W moje ręce trafił kolor 93- Creme de Nude i 98-Creamy Beige. Są to przepiękne odcienie. Pozostałe dwa jakoś niespecjalnie mi przypadły od gustu... Kierowałam się też jednak uniwersalnością odcienia, który dobrze funkcjonowałby w roli bazy lub cienia na co dzień (tylko dla wyrównania kolorytu lub podkreślenia oka w bardzo prosty sposób) . Musiałam wziąć po uwagę odcień mojej skóry, który jest całkowicie pozbawiony różowych tonów, dlatego wiedziałam, ze jasny odcień Creme de Rose 91 nie będzie mi pasował. Nauczyłam się już oceniać, które odcienie różowych cieni wyglądają na mnie dobrze i ten zupełnie by taki nie był :( Śliwka mnie całkowicie nie skusiła, bo sporo już takich odcieni posiadam, ale jeśli potrzebujecie dość ciemnej śliwki to możecie się za tym odcieniem rozejrzeć. Ostatnio jednak Maxineczka ten odcień zaliczyła do kompletnych kitów, także myślę, ze o tym odcieniu warto poczytać więcej opinii :)

Tak jak widzicie niżej kolorki są piękne. Brąz jest cudny. 
Piękny, zgaszony i niezbyt ciemny. Po prostu idealny.
Jasny, beżowy odcień idealnie nadaję się jako baza pod jakiekolwiek cienie i u mnie nie sprawdzi się solo, ponieważ jest dużo za jasny :)



Jeśli dotychczas dostępne kolory nie nadawały się dla Was do codziennego użytku ze względu na mocno błyszczące odcienie, to te mogą okazać się idealne :)

Co do trwałości i pigmentacji nie mam nic do zarzucenia. Najlepiej nakłada mi się je pędzlem z Sephory nr 70, który po prostu uwielbiam :) Jest genialny.
Cienie są bardzo trwałe. Przetrwały u mnie trening, imprezę do rana i cały zwykły dzień :) Produkt nie wchodzi załamania, nie roluje się, nie traci na intensywności. Naprawdę bardzo polecam.


Jako baza pod cienie sprawdza się cudownie, ponieważ cienie ślicznie przylegają do "bazy" i jednocześnie ślicznie się blendują, całkowicie bezproblemowo i jest to czysta przyjemność nawet bez wcześniejszego zmatowienia łuku brwiowego. Taka sama sytuacja jest w przypadku samego Color Tatoo, który także świetnie poddaje się blendowaniu. Dużo lepiej niż wcześniejsze kolorki :)

Jeśli użyjemy mniejszej ilości cienia mozemy uzyskać bardziej transparentny efekt, który nie da nam idealnego krycia. Możemy to dostosować do własnych potrzeb i upodobań, co jest wielkim plusem.



Na YT Dressedinmint zrobiła test, w którym porównywała Maybelline do Paint Pot z MAC i wg zdziwieniu każdej z nas wygrało Maybelline :D To chyba mówi samo za siebie, ze nie pozostało nam nic innego, jak zaopatrzyć się w chociaż jeden odcień :)



Skusiłyście się już wcześniej na te nowe produkty? :) Jak Wam się podobają?
Może właśnie zostałyście skuszone? Dajcie znać w komentarzach :)



Oczywiście zapraszam Was na Instagrama, który ma całe 3 dni istnienia :D i tak, jak możecie zobaczyć  zdjęcia... Dokłądnie tak :) Minimum 1 zdjęcie dziennie. :) Serdecznie Was zapraszam :*




PODOBNE WPISY

12 komentarzy:

  1. Bardzo fajny blog, widzę że dosyć nowy a już ma bardzo duży potencjał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak... Dopiero niedawno odnalazłam to, jak chce, żeby blog wyglądał i co oraz w jaki sposób ma się dziać. Mimo, że założyłam go już jakiś czas temu, to można powiedzieć, że 2 miesiące temu zaczynałam od nowa. Z nowym wyglądem, pomysłami itd :) Dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
  2. muszę spróbować jako bazę , bo moje jakoś mnie nie zadowalają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że powinny się sprawdzić :) A jeśli nie to koniecznie wypróbuj NYX )baza z pędzelkiem). Pisałam o niej na blogu :)

      Usuń
  3. Mam te same odcienie ;) Ale chodzi mi po głowie jeszcze Creme de Rose :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bardzo ładny, aczkolwiek mi nie pasuje do odcienia skóry i wygląda dziwnie :D

      Usuń
  4. Madzia, można ich używać również pod oczy (mam na myśli konkretnie te jasne), żeby zniwelować cienie ?:P
    Jeśli nie to co polecasz ?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasny odcień przypomina troszkę korektor, ale raczej bym go tam nie nałożyła... To jest dość ciężki produkt jak na stosowanie go pod oczami i zbyt suchy. Polecam z tańszych i łatwo dostępnych (jeśli nie przeszkadza Ci ciężka konsystencja) kamuflaż Catrice w słoiczku, a tak z trudniej dostępnych to na pewno korektor Collection Lasting Perfection (ma najmocniejsze krycie i jest tani-do kupienia chyba tylko na allegro) i z niedostępnych w Polsce, ale w niemieckich i zagranicznych innych drogeriach non stop - Maybelline Anti-Age (taki z gąbeczką za 10 Euro lub Maybelline Fit Me :) Mówię tutaj o korektorach mocno lub dośc mocno kryjących... Z takich mnie kryjących to jeszcze Rimmel Match Perfection :), który ma tylko ciut mniejsze krycie :) Mam nadzieję, że pomogłam :) Pod oczy warto kłaść właśnie przeznaczone do tego korektory, bo skóa jest tam bardzo delikatna :) Na Catrice skuś się w ostateczności, bo też jest dość ciężki :)

      Usuń
  5. Ja nakładam cienie palcem. Czy to profanacja? Mały pędzelek z pudełeczka z cieniami gdzieś się zapodział, więc w ruch idą paluchy. Widzę, że muszę sprawić sobie pędzelek do cieni. Szkoda, że nie pokazałaś cieni na oczach. Zapraszamy do nas www.mama-to-wie.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pokazałam, bo pojawią się makijaże :D Także poczekaj chwilkę i zobaczysz je w akcji :) Wygadałam tajemnicę, co pojawi się dość niedługo na blogu :D
      Oczywiście cienie można nałożyć palcem, aczkolwiek najlepiej ta metoda sprawdza się przy nakładaniu mocno napigmentowanych, jakby mokrych i najczęsciej brokatowych cieni. Np. KOBO Rose Golden... Pierre Rene m też takie "mokrawe cienuie". Jednak kiedy mieszamy np. dwa cienie i chcemy idealnie przejście, precyzyjność itd., to lepiej użyć pędzla. Przy bardziej zaawansowanych, czy chociażby najzwyklejszym smokey pędzel to podstawa :) Wszystko zależy, jaki makijaż wykonujesz na co dzień. Wtedy mogłabym coś doradzić :)

      Usuń
  6. Wszystkim pasuje, a ja mam mieszane odczucia.. Jakiś taki suchy. Może trafiłam felerny egzemplarz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byćmoże... Może leżał zbyt długo tam, a niestety te wszystkie lampy w szafach z kosmetykami wcale im nie służą :(

      Usuń

Hej Kochana !!! Jupi ! Nawet nie wiesz, jaką frajdę mi sprawia to, że tutaj jesteś.
Napisz, co Ci się najbardziej spodobało i też jeśli coś jest nie tak.
Jeśli masz pytania, nie patrz na tematykę posta, tylko pisz ! Chętnie odpowiem i pomogę :)
Dziękuję za Wasze komentarze ! :)

Proszę - nie spamuj. Jeśli będę chciała, to sama Cię znajdę. Nie musisz wklejać adresu swojej strony - to nie jest tablica reklamowa :)

Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam :)
Całuję,
Magda :*