MOJA HYBRYDOWA HISTORIA. JAK ZACZĄĆ, JAK TO WYGLĄDAŁO U MNIE :)

4.10.15 SZKIC KOBIECOŚCI 4 Comments


Dzisiaj chciałabym Wam napisać jak zacząć swoją przygodę z hybrydami. Jak to wyglądało u mnie, jak nabierać doświadczenia i jak wszystko spokojnie przebiegło, bez stresu i jak najmniejszym kosztem :) Jeśli jesteście ciekawe, to zapraszam do czytania.



Zdecydowanie ułatwiającym początki z hybrydą jest wcześniejsze malowanie paznokci klasycznymi lakierami. Tak było u mnie. Jednak to nie wystarczy. Używanie lakierów hybrydowych wiąże się z jeszcze większą dokładnością, ponieważ lakier, który zasechł pod lampą zostanie tak, jak go nałożyłyśmy. Dlatego tak ważny jest równo nałożony lakier w szczególności w okolicach skórek. 


Odkąd pamiętam ciągnęło mnie do lakierów. Lubiłam mieć dużo kolorów i często zmieniać wygląd pazurków. Niestety z natury mam dość słabe paznokcie i często bywało tak, że po prostu miałam problem, aby je zapuścić. Kiedy miałam co raz więcej lakierów, to zaczęłam oglądać dziewczyny na YT, uczyć się zdobień, jednak trzeba przyznać, ze praca na klasycznych lakierach jest trudniejsza i bardziej ograniczona w tym temacie :( Zapewne tak by zostało, gdyby nie koleżanka, która zaczęła robić pazurki hybrydowe sobie i znajomym. Od rozmowy do rozmowy i tym sposobem trafiłam do niej jako "klientka". Tak się zafascynowałam tym, jak wyglądały moje dłonie, jak trwały był kolor, blask i jak piękne było ich zdobienie, że postanowiłam sama zacząć się w to bawić. Tak. To jest zabawa. Jeśli nie czerpiecie przyjemności z malowania paznokci i takiej troszkę artystycznej zabawy, to wykonywanie hybryd może być dla Was męką, ponieważ wykonanie ich na własnych dłoniach zajmuje więcej czasu. Koleżanka wszystko mi wytłumaczyła, zrobiła kolejne pazurki, które już zdejmowałam sobie sama :) 


Pierwszym punktem, który "udostępnia" Wam samodzielne robienie paznokci hybrydowych w domu, jest tak jak zawsze CHĘĆ - uczenia się i samego zajmowania się tym, co wiąże się z poświęceniem czasu.


Drugim punktem, który na mnie wtedy czekał i czeka każdą z Was, jeśli się zdecydujecie, jest zakup produktów i samej lampy. Jest to dość spory jednorazowy wydatek, jednak może się on nam zwrócić, kiedy np. robimy paznokcie innym :) Ja zaczynałam i wciąż korzystam z produktów Semilac i Silcare. Obowiązkowymi elementami, które musicie zakupić są te, które wymieniałam w poście o tym, jak zrobić manicure hybrydowy. TUTAJ (KLIK). Na początku radzę Wam kupić maksymalnie dwa kolorki :) Nie kupujcie od razu całej gamy, ponieważ jeśli się okaże, że coś Was uczula (tak też się zdarza) albo po prostu nie lubicie tego robić, to zawsze mniej stracicie i łatwiej Wam będzie oddać produkty. Jeśli chodzi o lampę, to możecie kupić gotowy zestaw (wtedy polecam Wam Semilac) Nie kupujcie na allegro zestawów, w których jest wszystko, bo tak naprawdę nie ma w nich nic. Są to zazwyczaj produkty najniższej półki i po prostu możecie podrażnić dłonie, coś może uczulić jeszcze mocniej lub po prostu nie będzie się nadawało. Jeśli natomiast chcecie kupować wszystko osobno lub spróbować zaoszczędzić, to możecie zdecydować się na lampę LED. Najprostsza kosztuje już 60 zł. Ja za swoją lampę dałam coś koło 100 zł i jestem z niej bardzo zadowolona :) Ogólnie "na start" musicie mieć 250 zł. W tym macie wszystko, łącznie z dwoma kolorkami Semilac. :) 
O tym jak zdjąć manicure hybrydowy pisałam TUTAJ (KLIK)


Trzecim punktem jest praktyka. Nie zrażajcie się, jeśli za pierwszym razem nie wyjdzie Wam idealnie. Mi też nie wyszło i możecie moje początki oglądać od "miętowej stylizacji". Teraz jest co raz lepiej i całość wygląda myślę, że naprawdę dobrze :) Praktyka ma wpływ nie tylko na dokładność, ale także na szybkość, co jest wielkim plusem :)

Kiedy już będziecie pewne, ze lubicie to robić, to nic, tylko kupować kolejne lakiery i wymyślać nowe, ciekawe połączenia :) Jedyne co, to zdobywacie później doświadczenie, wzbogacacie kolekcje, a kiedy widzicie postępy, to jeszcze bardziej Was to nakręca do dalszego rozwoju.

.........................................................................................................................................

Tak wyglądała moja historia z hybrydą i nadal ta przygoda trwa. Wy także się w to bawicie, może chcecie zacząć lub wiecie, ze na pewno to nie dla Was? :* Piszcie koniecznie :)

OCZYWIŚCIE ZAPRASZAM NA INSTAGRAM



PODOBNE WPISY

4 komentarze:

  1. pamiętam jak na początku wakacji kusiła mnie hybryda, a potem jakoś sobie odpuściłam . Z resztą pani u której byłam na klasycznym manicure powiedziała że hybryda może się u mnie nie sprawdzić i paznokcie nie będą wyglądały ładnie ponieważ rosną lekko w dół i lepszy byłby żel . Kto wie może i miała rację. Może jednak kiedyś zdecyduje się na inwestycję w pazurki, póki co mam trochę inne priorytety ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno płytka, która rośnie lekko w dół jest utrudnieniem. Warto posłuchać tej pani :) Aczkolwiek, jeśli będziesz chciała się zdecydować, to radzę najpierw pójść do kogoś na hybrydę i zobaczyć jak to będzie :)

      Usuń
  2. Anonimowy6/10/15 10:53

    Ja też zaczęłam od Semilaców swoją przygodę z hybrydami i cały czas się ich trzymam :) początki faktycznie były troszkę trudne, ale teraz doszłam już do wprawy takiej, że maluję paznokcie innym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wprawa to podstawa :) wszystko przyjdzie z czasem :)

      Usuń

Hej Kochana !!! Jupi ! Nawet nie wiesz, jaką frajdę mi sprawia to, że tutaj jesteś.
Napisz, co Ci się najbardziej spodobało i też jeśli coś jest nie tak.
Jeśli masz pytania, nie patrz na tematykę posta, tylko pisz ! Chętnie odpowiem i pomogę :)
Dziękuję za Wasze komentarze ! :)

Proszę - nie spamuj. Jeśli będę chciała, to sama Cię znajdę. Nie musisz wklejać adresu swojej strony - to nie jest tablica reklamowa :)

Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam :)
Całuję,
Magda :*