PEREŁKI STYCZNIA 2016 : YVES ROCHER, CLINIQUE, THE BALM, ZOEVA, EVREE I WIELE INNYCH

9.2.16 SZKIC KOBIECOŚCI 10 Comments


Nowy rok oczywiście musi w błyskawicznym tempie mijać. Nie wiem jak Wy, ale odnoszę wrażenie, że ten rok mija bardzo szybko. Styczeń już za nami ! Zbliża się połowa lutego. Po prostu szok ! Ponieważ to wszystko tak szybko śmignęło, to nawet nie zauważyłam, że wypadałoby napisać o ulubieńcach :) Jednak po pierwszym tygodniu lutego jakoś to do mnie dotarło i możecie właśnie dzisiaj o nich poczytać. Tak naprawdę będę mówić o ulubieńcach pięlęgnacyjnych i kolorówce. Sporo perełek się uzbierało i mam nadzieję, że post nie wyjdzie zbyt długi :) W takim razie, żeby się nie rozpisywać zapraszam i życzę miłej lektury :)


Po prostu niewyobrażalnym byłoby dla mnie gdybym nie wspomniała Wam o szczotce już kultowej i wszędzie znanej, czyli o Teengle Teezer. Jeśli którakolwiek z Was o niej nie słyszała, to teraz się o niej dowiecie, a jeśli już ją znacie, to kolejny raz posłuchacie rozwodzenia się i zachwycania :) Sama na początku raczej byłabm do niej dość sceptycznie nastawiona, no bo przecież, co taki plastik może mieć w sobie niezwykłego? Jednak finalnie (kiedy już szczotka staniała - taka sknera ze mnie haha) skusiłam się na nią i nie żałuję !

Obecnie nie czeszę włosów żadną inną szczotką i jestem zachwycona jej delikatnością i skutecznością. Włosy są wygładzone, nie elektryzują się i co u mnie było najważniejsze - genialnie i dokładnie rozczesane, a taki stan utrzymuje się zdecydowanie dłużej niż w przypadku innych szczotek. Jeśli jeszcze jej nie miałyście, to myślę, że pora się skusić. Na mintishop.pl (klik) zapłacicie za nią około 30 zł, także naprawdę warto :) Oczywiście modele są różne i ceny też, ale taka podstawowa szczotka jest właśnie w tych granicach cenowych.



Olejek, który widzicie wyżej, to po prostu skarb zamknięty w słoiczku. Wybawca. O kremach do rąk Evree już Wam pisałam. Jednak, kiedy moja skóra ostatnio przeżywała kryzys, to musiałam próbować nowych kosmetyków, które ujednoliciłyby cerę, trzymały ją w ryzach - powtrzymywałay wypryski, łagodziły je i jednocześnie nie wysuszały, dodatkowo usuwając przebarwienia. Lepiej trafić nie mogłam. Po pierwsze była promocja, więc za olejek zapłaciłam tylko 20 zł, a po drugie opis pięknie pasował do moich potrzeb, a nazwa firmy wzbudziła u mnie takie zaufanie po kremach do rąk, że ze spokojem sięgnęłam po olejek Magic Rose.

No tak: opakowanie super, cena jeszcze lepsza i sentyment do producenta... jednak to nie to świadczy o kosmetyku, a to, czy podołała i zaspokoił potrzeby.

Odpowiedź brzmi: tak ! Używam go 4 tydzień i musze przyznać, że moja skóra wygląda naprawdę świetnie i całe pobojowisko, jakie powstało, znika i już praktycznie nie ma po nim śladu. Dodatkowo posiadaczki cery tłustej powinny się z nim polubić, bo stosowany na noc, pięknie zmniejsza pory. Robi to genialnie i hamuje wydzielanie łoju.


Niestety osoby z cerą suchą, a nawet z nortmalną muszą się zabezpieczyć dobrze nawilżającym kremem, bo na dłuższą metę może on powodować przesuszenie. U mnie takie rzeczy nie wystąpiły (mam cerę normalną-mieszanej ze skłonnością do przesuszeń na policzkach). Szczerze Wam polecam ten produkt. Jest zdecydowanie mój numer 1 stycznia !!! (P.S. To był najdłuższy opis dzisiejszego posta, także spokojnie :p )


Kolejni ulubieńcy to kosmetyki do makijażu, które skradły moje serce w makijażu dziennym, jak i wieczorowym. W obu przypadkach sprawdzają się świetnie i są to:


  • paleta Zoeva En Taupe - niestety jest to paleta, która u mnie nie sprawdza się solo. Muszę zawsze dodać jakiś ciepły odcień, ponieważ cała paletka to typowo chłodne nuty. Pełną recenzję możecie przeczytać tutaj (klik). Cienie są świetnie napigmentowane, dobrze się blendują i nie wchodzą w załamania. :) Ogólnie marka Zoeva, to coś niezwykłego :)



  • róż do policzków Zoeva Last Love - jestem nim zachwycona. Kiedyś pisałam Wam o różach Bourjois, że są bardzo dobrej jakości i to prawda, jednak te (w proównaniu do ceny stacjonarnej B.) są tańsze i jeszcze lepsze ! Świetna pigmentacja, kolor, wykończenie, trwałość. Jak dla mnie, jest to najlpeszy prasowany róż, z jakim miałam do czynienia i nie chcę innego.

  • matowa pomadka MAC Velvet Teddy - niestety, pod względem komfortu noszenia, nie pobiła jak dla mnie NYX'a, ale w sprawie jakości, wykończenia, trwałości, koloru i pigmentacji, to zupełnie nie ma jej czego zarzucić i jest to bardzo dobry produkt. Nie wysusza i nie daje też uczucia suchości na ustach, a wiem, że wiele z was nie lubi tego w matowych pomadkach :)

  • baza pod makijaż Benefit Porefessional - to na pewno produkt dla tych z Was, które mają problem z rozszerzonymi porami lub zależy Wam po prostu na wygładzeniu skóry i przedłużeniu makijażu lub nie lubicie baz silikonowych. Ja używam jej codziennie i jestem naprawdę zadowolona, bo daje mi wszystko o czym powiedziałam.

  • puder sypki KOBO - to zdecydowanie najlpeszy puder do utrwalania korektora pod oczami, jeśli chodzi o asortyment drogeryjnych. Jestem wielką fanką pudrów KOBO. O pudrze do konturowania mogłyście przeczytać tutaj (klik). Ten sypki i prasowany transparenty, to równie dobre produkty i firma powinna dostać ogromne oklaski za tak dobrze zmielony i jedwabisty puder, który tak pięknie wygląda pod oczami.

  • tusze L'oreal Volume Million Lashes So Cuture i Noir - tutaj nie ma co za dużo mówić. Są po prostu bardzo dobre pod wględem jakości, szczoteczki i trwałości. Nie sklejają rzęs i spisują się świetnie.

  • podkład Clinique Even Better - muszę przyznać, że do tego zakupu przymierzałam się dłużej, bo wiele podkładów wygląda na mojej skórze po prostu źle. Jednak tutaj nic takiego się nie wydarzyło. Efekt jaki daje, jest bardzo naturalny, rozśwetlony, bez efektu maski. Naprawdę się polubiliśmy i muszę przyznać, że to jeden z nielicznych podkładów, któremu nic nie brakuje, jeśli chodzi o zastosowanie go u mnie :) 

  • The Balm Bahama Mama - już kilka razy się pojawiał na blogu i kolejny raz powtórzę, że go uwielbiam. Kolor ma po prostu idelany. Blendowanie i trwałość to cud miód i orzeszki. Odcień jest naprawde uniwersalny, także spokojnie możecie po niego sięgać. :)

Kolejny raz powtórzę nazwę tej marki - Make Me Bio !! Oczywiście nie będzie zaskoczeniem, że do ulubieńców trafił krem Orange Energy - jego pełną recenzję znajdziecie tutaj (klik) oraz puder do oczyszczania twarzy, o którym wpsominałam także tutaj (klik).


I na deser balsam do ciała Yves Rocher So Elixir, który kocham nie za to, jakim jest balsamem, a za zapach, który utrzymuje się od nałożenia go w nocy, przez praktycznie cały dzień :) Pod względem nawilżenia i efektów, jakie daje na skórze, także jest w porządku, jednak nie podłała z moimi suchymi łydkami i łokciami. Jednak przez ten zapach można mu to wybaczyć. Jest to zapach migdałów, kakao... Taka luksusowa mieszanka, która naprawdę jest nieoczywista i za każdym razem przypomina coś innego :)

I to tyle (albo aż). Który produkt spodobał Wam się najbardziej? Jacy byli Wasi ulubieńcy? 
P.S. Macie jakieś skiteczne i szybkie sposoby na pozbycie się zatkanych zatok? :) Pomocy ;)

PODOBNE WPISY

10 komentarzy:

  1. fajni ulubieńcy :) paletkę Zoeva właśnie chętnie bym kupiła, ale chłodne odcienie też musiałabym łamać ciepłym z innej paletki... ten olejek z Evree chyba sobie sprezentuję i ten puder z kobo mnie kusi, ale własnie kupiłam sobie puder z Inglota, więc poczekam na okazję :)

    zapraszam do siebie na bloga i na rozdanie - nagroda jest fajna :) http://www.mybeautybag.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie KOBO to must have ! :)

      Usuń
  2. Wow sporo tego towarzystwa się nazbierało:P. Mnie ciekawi ten lejek, szukałam go u siebie w Rossmannie, ale nie trafiłam niestety. Muszę uderzyć do większego, bo w tym mniejszych czesto jest pomniejszony asortyment. TT posiadam i to dla mnie najlepsza szczotka do włosów, moje są grube oraz długie. Tylko ona potrafi je bezboleśnie rozczesać:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo :) Wiesz co... Te olejki są prawie wszędzie, także nie tylko w Rossmanie je można znaleźć. Teraz też panuje szał promocji w drogeriach, także oby się udało :)

      Usuń
  3. Szczotka też jest moim ulubieńcem, paletkę zamierzam kupić. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Same cudeńka :))
    Mam ochotę na bronzer z The Balm :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to musisz się liczyć z tym, że The Balm zachwyci Cię tak bardzo, że będziesz chciała ich kolejne produkty :D

      Usuń
  5. Puder z Make me Bio muszę spróbować kiedyś, ale teraz napaliłaś mnie na ten olejek Evree! Szukam czegoś na wągry i przebarwienia i niestety serum Bielendy nie zdało testów. Koniecznie muszę spróbować tego olejku Evree :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co... Z wągrami sobie radzi słabiej... Tak po 4 tygodniach przebarwienia się naprawdę u mnie zmniejszyły, pory też, ale na wągry próbuję teraz innego olejku, także jeśli się sprawdzi, to na pewno u nim usłyszysz :)

      Usuń

Hej Kochana !!! Jupi ! Nawet nie wiesz, jaką frajdę mi sprawia to, że tutaj jesteś.
Napisz, co Ci się najbardziej spodobało i też jeśli coś jest nie tak.
Jeśli masz pytania, nie patrz na tematykę posta, tylko pisz ! Chętnie odpowiem i pomogę :)
Dziękuję za Wasze komentarze ! :)

Proszę - nie spamuj. Jeśli będę chciała, to sama Cię znajdę. Nie musisz wklejać adresu swojej strony - to nie jest tablica reklamowa :)

Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam :)
Całuję,
Magda :*