JAK WYPADŁA WERSJA MAKE ME BIO GARDEN ROSES W PORÓWNANIU Z ORANGE ENERGY? KREM JESZCZE BARDZIEJ IDEALNY?

23.4.16 Magda 8 Comments


Cześć, cześć ! Oj, nawet nie wiecie jak się cieszę, że w końcu znazłam chwilkę, żeby napisac kolejny post. Bardzo nie lubię robić przerw, ale najbliższe dwa tygodnie to istna harówka ;) Dzisiaj bardzo chciałabym Wam napisać o kremie Make Me Bio. Wersję pomarańczową już miałyście okazję poznać i już wtedy pisałam, że kusi mnie wersja różana, która mogłaby okazać się dla mnie jeszcze lepsza. Dlatego, co tutaj jeszcze umieszczać we wstępie... Jeśli chcecie się dowiedzieć czy Garden Roses okazał się jeszcze lepszy, u kogo się sprawdzi i czym się różni od Orange Energy, to zostańcie ze mną ! 



Na początku oczywiście zacznę od składu i zapachu. Sama nazwa już mówi, jak produkt będzie pachnieć i o ile Orange Energy jest dość intensywnym pomarańczowym zapachem, to Garden Roses jest dużo bardziej delikatniejszy i pachnie identycznie, jak woda różana :) Dlaczego?

I właśnie tutaj możemy płynnie przejść do kwestii składu.  Właśnie na pierwszym miejscu jest woda różana. Następnie mamy wodę z pelargonii, olej ze słodkich migdałów, olej jojoba, masło mango, olej macadamia, glukozyd, glicerol, glicerynę, alkohol cetylowy,witaminę E, alkohol benzylowy, sorbinian potasu, kwas dehydrooctowy i olejek różany  




Mimo, że konsystencja jest bardziej luźna, mniej zbita niż Orange (nadal gęsta, ale ciut mniej :p ) , to krem jeszcze bardziej nawilża, a przy tym nie zapycha, nie poszerza porów. Świetnym efektem, który obserwujemy w trakcie używania jest nie tylko miękka i dobrze nawilżona skóra, ale świetne wyrównanie kolorytu, które miało u mnie miejsce także w przypadku poprzednika. Dzisiaj praktycznie w ogóle nie musiałam uzyć podkładu i skóra wyglądała naprawdę dobrze :) 

Jest to genialna opcja dla skóry suchej, zmęczone, odwodnionej, szorstkiej i tej, która potrzebuje właśnie wyrównania kolorytu. Krem dobrze się sprawdzi także u cery wrażliwej ze względu na wodę różaną :) 






Wbrew pozorom, mimo dość małego słoiczka, krem jest naprawdę wydajny ! 

Jest idealnym kremem na noc, jednak nie musimy go przeznaczać, tak samo jak Orange Energy, tylko o tego celu. Jest też sietną opcją pod makijaż, pod warunkiem, że nałożycie go sporo wcześniej i dacie mu się spokojnie wchłonąć :) Na pewno znacie ten efekt świecenia się skóry po niektórych kremach. W tym przypadku efekt na skórze to lekka satyna i skóra wygląda bardzo zdrowo. Nie jest to czysty mat, ale efekt jest naprawdę zadawalający.




Oba kremy nie mają tendencji do obciążania skóry, zapychania czy zwiększenia ryzyka niedoskonałości. Jednak cerze mieszanej czy tym bardziej tłustej poleciłabym bardziej Orange Energy. Garden Roses to bardzo mocno nawilżający krem i dla takiej skóry może się niestety okazać zbyt ciężki, tzn. troszkę nawet zbyt nawilżający, spotęgwać świecenie lub zapchać pory :(



Gdybym osobiście miała się wypowiedzieć, który krem wolę, to odpowiedź brzmi : OBA KOCHAM !!! Kremy make Me Bio to najlepiej wydane 50 zł, jeśli chodzi o peilęgnację. W moim przypadku Garden Roses stanowi świetną podstawę wieczornej pielęgnacji, a Orange Energy dopełnia ją rano :) Świetny duet i na pewno z niego nie zrezygnuję. Planuję kolejne zakupy z tej firmy i mając jeszcze puder myjący - nie zwiodłam się ani trochę, a wręcz pozytywnie zaskoczyłam.

Właśnie, właśnie.... Chciałybyście poczytac o pudrze myjącym? Dajcie znać ! 



To tyle jeśli chodzi o Make Me Bio. Zakochałam się na wiosnę i jest to miłość usłana różami :p

Miałyście? Próbowałyście? Jakie są Wasze ukochane kremy?
Całuję, Magda :* 


BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZAOBSERWUJ MNIE NA:

8 KOMENTARZY:

Hej Kochana !!! Jupi ! Nawet nie wiesz, jaką frajdę mi sprawia to, że tutaj jesteś.
Napisz, co Ci się najbardziej spodobało i też jeśli coś jest nie tak.
Jeśli masz pytania, nie patrz na tematykę posta, tylko pisz ! Chętnie odpowiem i pomogę :)
Dziękuję za Wasze komentarze ! :)

Proszę - nie spamuj. Jeśli będę chciała, to sama Cię znajdę. Nie musisz wklejać adresu swojej strony - to nie jest tablica reklamowa :)

Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam :)
Całuję,
Magda :*

WSZYSTKO O PODKŁADACH MINERALNYCH + PEŁNA GAMA KOLORYSTYCZNA PODKŁADÓW ANNABELLE MINERALS

19.4.16 Magda 16 Comments


Ostatnio na blogu pojawiły się wpisy o kosmetykach mineralnych. Mogłyście dowiedzieć się jak u mnie sprawdziły się minerałki, jak prezentują się na twarzy oraz dla kogo są kosmetyki mineralne i kto powinien po nie sięgać. Dzisiaj przejdziemy do części bardziej praktycznej :) Jeśli chcecie poznać wskazówki i rady odnośnie nakładania, łączenia produktów, upewnić się czego lepiej nie robić, chcąc osiągnąć ładny i długotrwały efekt lub poznać PEŁNĄ GAMĘ KOLORYSTYCZNĄ ANNABELLE MINERALS, to koniecznie zostańcie ze mną. Będzie mnóstwo zdjęć, a temat omówimy zwięźle i konkretnie :) 




Na samym początku, wybierając Wasze minerałki, koniecznie sprawdźcie skład. Sama nazwa mineralny występuje na rynku dość często, jednak niestety nie wszystkie proskty tego typu takie są :) Prawdziwe minerałki mają bardzo krótki skład i stanowią go po prostu minerały. W przypadku AM są to: tlenek cynku, mika, dwutlenek tytanu, tlenek żelaza lub ultramaryna. I to tyle :) Możecie w minerałkach prócz czystych minerałów znaleźć domieszki barwników, ale nic poza tym.


JAK TO WYGLĄDA W PRAKTYCE ? 


Po pierwsze musicie pamiętać o tym, że są to produkty sypkie :) Na rynku znajdziemy mineralne kremy BB, jednak w przypadku typowych podkładów, raczej o to ciężko. W związku z tym nakładanie wiąże się z użyciem pędzla. Ewentualnie można także używać gąbeczki typu Beauty Blender, jednak u mnie całkowicie ten sposób odpada... jakoś mi nie pasuje i się u mnie nie sprawdził.

Dla mnie najwygodniejsza aplikację podkładów mineralnych zapewniają pędzle typu flat-top (widzicie je niżej), jednak wiem, że część dziewczyn wybiera pędzle o bardziej puchatym i zaokrąglonym kształcie, tak jak ten z Annabelle Minerals.



PRZYGOTOWANIE TWARZY

Nic nie stoi na przeskodzie, żebyście nadal używały kremu takiego, jak zawsze. Nie musicie kupować specjalnych preparatów :) Jedyną rzeczą, o której naprawdę trzeba pamiętać to to, że twarz musi być sucha. Tzn. nie może być na niej żadnego pozostałego filmu po kremie, tym bardziej nie nakładamy minerałków na świeżo aplikowany krem. Dlaczego? Zrobicie sobie plamy. Podkład się przyklei i nałożymy go nierównomiernie. Efekt będzie odwrotny do zamierzonego.



TWARZ GOTOWA. CO DALEJ ?

Sięgamy po pędzel. Odkręcamy podkład i wysypujemy trochę na wieczko :) 
Następnie nabieramy podkład na pędzel - i tutaj kolejna wskazówka - najlepiej ułożyć pędzel prostopadle do wieczka. W przypadku falt topów jest to bardzo proste. Po prostu pełną powierzchnię pędzla przykładamy do wieczka.

Kolejnym etapem jest otrzepanie nadmiaru. Jeśli tego nie zrobimy, to na 100% produkt osypie się na bluzkę, spodnie, sukienkę, będzie wszędzie, a wcale nie tak łatwo go usunąć :)

Polecam otrzepywać włosiem o wieczko, a następnie trzonkiem uderzyć w blat lub wieczko :) Wtedy nic się nie osypuje :)




NAKŁADANIE PODKŁADU MINERALNEGO - CO I JAK? 


  • Pamiętaj, aby warstwy były cienkie. Kosmetyki mineralne to te produkty, których krycie można stopniować i jednocześnie możecie nałożyć na twarz minimalną (co za tym idzie - lepiej prezentującą się) ilość podkładu.

  • Przyłóż pędzel do twarzy i kolistymi, stemplującymi lub posuwistymi ruchami nałoż podkład. Każdy preferuje inny ruch pędzla. U mnie na początku jest tylko stemplowania, a następnie, kiedy produktu na pędzlu jest bardzo mało, kulistymi ruchami rozcieram całość.

  • Jeśli Twój korektor jest płynny i nie kupiłać lub nie znalazłaś, nie chciałaś sypkiego korektora mineralnego, to nic straconego ! Pamiętaj jednak, że zawsze w makijażu najpierw nakładamy to, co jest mokre, a później suche produkty. Dlatego najpierw sięgnij po korektor, a później po podkład :)

  • Sytuacja nakładania bazy pod makijaż jest identyczna, jak w przypadku kremu pod makijaż. Tak jak zawsze (w klasycznym makijażu twarzy też tak powinno być) czekamy aż baza całkowicie się wchłonie. Dlaczego? Wróć do części o przygotowaniu buzi :)

  • Nie radzę używać płynnych rozświetlaczy lub konturowania na mokro. Wtedy najprawdopodobniej z Waszego pięknie nałożonego podkładu mało co zostanie i wszystko będzie nadawało się do zmycia. Jedynymi płynnymi produktami, które dobrze się zgrywają z minerałkami są tinty lub mgiełki utrwalające.

  • Możecie pod podkład mineralny sypki użyć podkładu płynnego lub kremu BB :) Wtedy krycie będzie jeszcze lepsze. Pamiętajcie o tym, żeby wszystko wyschło ! :)

  • Bierzcie pod uwagę, że podkład może troszkę ciemnieć. Nie uczekujcie jednak, że kolor całkowicie się dopasuje. Dokładnie przeanalizujcie tony, które Wam pasują. Niżej zobaczycie pełną gamę kolorów Annabelle Minerals i zobaczycie jak bogaty jest wybór kolorów - to także dowód na to, ze trzeba go dobrać dość precyzyjnie.

  • Jeśli boicie się pudrowego efektu - mgiełka np. z Inglota czy AVON świetnie sobie z tym poradzą :)



Niżej zerknijcie na gamę kolorystyczną podkładów Annabelle Minerals :)




Warto zaznaczyć, że odcienie:

NATURAL mają bardziej brzoskwiniowe tony



BEIGE posiadają różowe tony (całkiem inne niż sugeruje nazwa :P ) - na zdjęciach kolor Fair się powtarza. jakoś nie zauważyłam tego, kiedy szykowałam swatche :)



GOLDEN to bardziej oliwkowe odcienie



SUNNY to typowe żółte kolorki :)




Używałyście już tych podkładów lub jakichkolwiek minerałków? :)
Mam nadzieję, że post okazał się przydatny, tak jak swatche :) 
Jeśli macie jakiekolwiek pytania - śmiało piszcie.
|Może o czymś zapomniałam albo macie całkiem inną sprawę :) 
Całuję, Magda :* 


BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZAOBSERWUJ MNIE NA:

16 KOMENTARZY:

Hej Kochana !!! Jupi ! Nawet nie wiesz, jaką frajdę mi sprawia to, że tutaj jesteś.
Napisz, co Ci się najbardziej spodobało i też jeśli coś jest nie tak.
Jeśli masz pytania, nie patrz na tematykę posta, tylko pisz ! Chętnie odpowiem i pomogę :)
Dziękuję za Wasze komentarze ! :)

Proszę - nie spamuj. Jeśli będę chciała, to sama Cię znajdę. Nie musisz wklejać adresu swojej strony - to nie jest tablica reklamowa :)

Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam :)
Całuję,
Magda :*

MÓJ HIT CODZIENNEJ PIELĘGNACJI - OLEJ KOKOSOWY ! JAK OCZYSZCZANIE TWARZY OLEJEM WPŁYNĘŁO NA MOJĄ CERĘ I RZĘSY ?

17.4.16 Magda 49 Comments


Przez pewien czas myślałam, że osiągnęłam swój cel - idealnie dobrany styl pielęgnacji, który spowodował, że moja skóra się uspokoiła i wyglądała znacznie lepiej. Jednak myliłam się. Okazało się, że może być jeszcze lepiej i to za pomocą kosmetyku, który codziennie miałam pod ręką. Wystarczyło zwiększyć zakres jego "obowiązków" i wszystko się zmieniło. Też tak macie, że to, co już od długiego czasu używacie, zamykacie w dany zasięg działania i najdłużej zajmuje Wam to, żeby właśnie go odkryć na nowo? Przecież używałam tego codziennie. Każdego dnia miałam z nim styczność i nigdy nie wpadłam na to, o czym zaraz się dowiecie :) Udało mi się zmniejszyć problemy mojej skóry i sprawić, że jej stan jest jeszcze lepszy. Jeśli jesteście ciekawe, jak to się stało, że olej kokosowy zwiększył zakres obowiązków i co takiego dobrego mi dał, to koniecznie wskakujcie do dalszej części wpisu :) 



Najpierw zacznę od tego, co zmieniłam w swojej pielęgnacji. Olej kokosowy towarzyszył mi zawsze przy demakijażu oczu i tak jest nadal. Zmywa wszystko, nie podrażnia i ma jeszcze kilka dodatkowych zalet, o których później. Służył mi tylko do tego. I tak byłoby pewnie nadal, gdyby nie książka "Sekrety urody Koreanek". Pisałam o niej ostatnio i myślę, że ten post jest kolejnym potwierdzeniem, jak dobrym poradnikiem jest ta książka. 




Jedną z rzeczy, która najbardziej mnie zaciekawiła była kolejność oczyszczania twarzy Koreanek, które zaczynają od myjącego olejku, następnie dodają wody, tworząc emulsję i przechodzą do lżejszych kosmetyków. Całość polega właśnie na przechodzeniu od tych najcięższych i najbardziej treściwych do nalżejszych.

Nie miałam zamiaru od razu lecieć do sklepu i kupować profesjonalnej mieszanki olejków, tylko pomyślałam od razu o tym, jak sprawdził by się olej kokosowy. I całe szczęście, że o nim pomyślałam, bo okazał się genialny !!!



Kiedyś pisałam już o swojej wieczornej rutynie i tym, jak wygląda mój demakijaż. Zaczynałam od miceli i mydełka Dudu Osun. Aktualnie kolejność całkowicie uległa zmianie i to właśnie od oleju kokosowego zaczynam. 

Na początku oczyszczam całą twarz - łącznie z makijażem oczu - samym olejem. Okrężnymi ruchami masuję skórę, po czym moczę dłonie w zwykłej wodzie i tworzę emusję, tak jak radziła Charlotte. Taką emulsją wykonuję drugie oczyszczanie. 



Oczy przecieram micelem, a resztę zmywam mydełkiem i właśnie w tym momencie przychodzi na nie czas. Nadal jest to Dudu Osun. Myję nim twarz dwa razy. Za pierwszym razem zmywam olej, a za drugim działam bezpośrednio mydełkiem na skórę. 

Ostatnim etapem jest spryskanie twarzy tonikiem oliwkowym z Ziaji  i przechodzę do kosmetyków pielęgnacyjnych :) Może Wam się wydawać, że to wcale nie są duże zmiany, ale moja skóra bardzo się z nich cieszy. 


Co daje mi oczyszczanie skóry i demakijaż
oczu olejem kokosowym? 


  • wzmocnienie i lekkie wydłużenie rzęs - moje rzęsy są naprawdę bardzo silne, jest ich więcej i niesamowicie się błyszczą :) Moja kosmetyczka nieżle się zdziwiła, kiedy na pytanie "Czego używasz na rzęsy, że są w takiej świetnej kondycji" odpowiedziałam "Oleju kokosowego", a nie wymieniłam żadnej znanej i drogiej odżywki :p 
  • ukojenie i nawilżenie skóry
  • zmniejszenie porów
  • zmniejszona ilość zaskórników
  • bardziej gładka i elastyczna skóra
  • lepszy koloryt
  • nisamowicie dokładne i dogłębne oczyszczanie
  • zmniejszenie ilości niedoskonałości i szbsze  znikanie blizn i śladów po niedoskonałościach
  • po prostu ładną i promienną cerę :)

Jestem ciekawa czy próbowałyście oczyszczania twarzy olejami. Może możecie polecić jakieś gotowe olejki do demakijażu ? Jaki jest Wasz hit pielęgnacji, który zrobił rewolucję na Waszej skórze? :* Całuję,Magda :* 




BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZAOBSERWUJ MNIE NA:

49 KOMENTARZY:

Hej Kochana !!! Jupi ! Nawet nie wiesz, jaką frajdę mi sprawia to, że tutaj jesteś.
Napisz, co Ci się najbardziej spodobało i też jeśli coś jest nie tak.
Jeśli masz pytania, nie patrz na tematykę posta, tylko pisz ! Chętnie odpowiem i pomogę :)
Dziękuję za Wasze komentarze ! :)

Proszę - nie spamuj. Jeśli będę chciała, to sama Cię znajdę. Nie musisz wklejać adresu swojej strony - to nie jest tablica reklamowa :)

Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam :)
Całuję,
Magda :*

TEGO NIE RÓB ! 5 NAJGORSZYCH BŁEDÓW URODOWYCH, KTÓRE ODDALAJĄ CIĘ OD WYMARZONEJ I PIĘKNEJ SKÓRY !

15.4.16 Magda 26 Comments


Bardzo się zastanawiałam nad napisaniem tego wpisu, bo przecież tyle piszę o pielęgnacji. Kilka razy powtarzam nawet te same informacje, żeby zakodowały się Wam jak najlepiej. Pomyślałam, że może okazać się dla Was nudne i zbyt oczywiste to, co tutaj napiszę, jednak finalnie mój świr na punkcie pielęgnacji i dbania o skórę wygrał. Tak ! Będę powtarzać Wam do znudzenia co wolno, a czego nie. Dlaczego? Ponieważ jest to podstawa podstaw. To nie makijaż stanowi o Waszej urodzie, a właśnie to, w jakim stanie jest skóra. Koniecznie pytajcie też w komentarzach, jeśli coś pominę. Oczywiście sam temat problemów skórnych jest tak rozległy, że nie da rady wszystkiego omówić na raz i często wynikają one z przyczyn losowych, hormonalnych, a nie z zaniedbania czy trorturowania skóry. Jednak istnieją błędy, które niezależnie od tego, w jakim stanie jest ona aktualnie, najbardziej szkodzą i robią to, co najgorsze. Jeśli chcecie je poznać. Takie TOP5 błędów, które zauważyłam, to koniecznie zostańcie ze mna ! :*


MÓWISZ DOBRANOC? POWIEDZ TO TAKŻE SWOJEJ SKÓRZE ! 


Nie mogło być inaczej. Musiałam zacząć od najgorszego błędu, czyli od braku oczyszczania skóry i demakijażu. To najgorsze, co możecie jej zrobić. Skoro Wy chcecie odpocząć po całym dniu, bierzecie kąpiel, odprężacie się, to czemu nie zrobicie tego także dla swojej twarzy? Wyobraźcie sobie, że ktoś zabiera Wam dostęp do tlenu, zamyka Was w wielkiej bańce i każe tak siedzieć non stop. Oczywiście w ramach "pomocy i troski" nakłada folię (w naszym przypadku krem). Męczycie się co? Chcecie się uwolnić, kopiecie w bańkę z całych sił, uderzacie pięściami, a zamykają Was w kolejnej bańce następny dzień rano. Buntujecie się jeszcze bardziej. Chcecie wyjść. Przecież musicie czymś oddychać i chcecie odpocząć. Tak samo jest z Waszą skórą. Przez makijaż zostaje zamknięta w przysłowiową bańkę. Uniemożliwiamy jej odpowiednie oddychanie. Nie zmywamy makijażu. Czasem dołożymy krem, żeby skórę "nawilżyć". Skóra jeszcze bardziej się buntuje. Kopie, krzyczy - stąd podrażnienia, reakcje skórne, wypryski. W końcu musi zostawić ślad po cierpieniu. Rano dokładamy kolejną warstwę makijażu, a sytuacja się pogarsza. To nie jest mój wymysł. To po prostu święta prawda. Jeśli nie oczyszczacie swojej skóry, nie zmywacie makijażu, to jak dla mnie kremy także możecie sobie odpuścić. Przynajmniej nie zapchacie całkowicie swojej skóry :) Traktujcie ja tak, jak same byście chciały być traktowane. Nawet, jeśi na twarzy miałyście tylko krem BB, albo korektor. Nawet jeśli nie robiłyście kompletnie nic - OCZYSZCZAJCIE JĄ CODZIENNIE. 


TO TYLKO KILKA PRYSZCZY, PODRAŻNIENIA, SUCHE SKÓRKI. KRYJĄCY PODKŁAD I KOREKTOR, DO TEGO PUDER I NIC NIE BĘDZIE WIDAĆ...

Kiedy porozmawiacie z malarzem, to na pewno Wam powie, że nie liczy się tylko farba i talent, ale własnie płotno stanowi o tym, na jak wysokim poziomie będzie dzieło, jak finalnie będzie wyglądac i jaki efekt osiągnie. To samo dotyczy skóry. Samo myślenie, że nie będzie widać - jest błędne. Czy któraś z Was widziała niewidzialną tonę makijażu? Ja niestety nie. Czasem nawet tak duża ilość kosmetyku lub kosmetyki o zbyt ciężkiej formule, jeszcze bardziej podkreślają mankamenty. Dodatkowo tak bagatelizując sprawę, możecie nabawić się jeszcze gorszych efektów i wtedy to dopiero będzie widać :) Pamiętajcie, że ładna skóra to zadbana skóra, a nie ta przykryta warstwą makijażu. Wszystko zaczyna się od podstaw, a tutaj tą podstawę stanowi zadbanie o cerę. Wtedy gwarantuję Wam, że makijaż będzie wyglądał nieskazitelnie. Nawet jeśli skóra nie będzie idealna, ale jej stan choć trochę poprawi, już zauważycie różnicę :)




MUSZĘ MIEĆ GŁADKĄ SKÓRĘ ! PEELING CODZIENNIE. TO JEST TO !
A NAWILŻANIE... ? TAK O NIĄ DBAM, ŻE BEZ TEGO NA PEWNO BĘDZIE IDEALNIE.

Po pierwsze codzienne peelingi osłabiają skórę i ją przesuszają. Dodatkowo możemy nabawić się podrażnień, a nawet, ku naszemu zdziwieniu, będzie bardziej szorstka niż wcześniej. Skóra nie ma czasu się zregenerować. Pozbawiona martwego naskórka jest bardziej narażona na czynniki zewnętrzne i tym bardziej powinniśmy ją nawilżać. 
NAWILŻANIE TO PUNKT OBOWIĄZKOWY KAŻDEGO DNIA.
PEELING WYSTARCZY OK.2 - 3 RAZY W TYGODNIU :) 




JAKĄ MAM SKÓRĘ ? NIE WIEM...
CZEGO ONA POTRZEBUJE ? NIE WIEM...
DLACZEGO TO KUPIŁAM ? BO PRZECZYTAŁAM, ŻE JEST FAJNIE
A NA CO MA TO ZADZIAŁAĆ? W SUMIE NIE WIEM, ALE BYŁO DROGIE, WIĘC MUSI BYĆ DOBRE ! 


Skoro nie wiesz jaką masz skórę, to duże prawdopodobieństwo, że wyrzuciłaś kaskę w błoto. 

Na pewno już nie możecie słuchać o tym, że podstawą pielęgnacji jest nauczenie się tego, aby słuchać swojej skóry. Ona jest mądrzejsza niż nam się wydaje i daje nam znaki, czego potrzebuje. Jednak będziecie umiały je odczytać dopiero wtedy, kiedy dokładnie ją przeanalizujecie i się z nią zaprzyjaźnicie. Będziecie wiedzieć, czego potrzebuje i jakie są jej wymagania. Uwierzcie, że żeby się tego nauczyć wcale nie trzeba drogich kremów. Najpierw poznajcie swoją skórę - później inwestujcie. To Wam się bardziej opłaci i okaże się bardziej pomocne dla cery. 

Poza tym kupowanie czegoś, bo inna dziewczyna to zachwalała, nie do końca jest zawsze dobrą decyzją. Po pierwsze - musimy wiedzieć, jaką skórę ma dziewczyna, która nam to poleciła i ewentualnie komu jeszcze poleca produkt. Nie bazujcie na 3 zdaniach : Jest fajny. Ładnie pachnie. Super się sprawdził. Powinnyście poznać to, co dokładnie robi, poczytać skład i przeanalizować, czy Wasza skóra tego potrzebuje. Każda skóra jest inna i ma inne potrzeby. Dodatkowo, jeśli dziewczyna ze skórą tłustą poleca krem lub bazę z efektem matującym za 200 zł, to po co taki produkt osobie z cerą suchą, zmęczoną ? Widzicie paradoks ? Jeśli nie wiecie jaką skórę ma ta osoba i nie przeanalizujecie swojej skóry, to wydajecie pieniądze bez sensu :) 

 

REAGUJĘ NATYCHMIAST ! COŚ WYSKOCZYŁO?
WYCISKAM I PO SPRAWIE.

Oj Kochana :) Sprawa się dopiero zacznie. Wyciskanie może spowodować rozprzestrzenianie się bakterii i niedoskonałości może być jeszcze więcej. Mogą zostać Wam na twarzy nieprzyjemne przebarwienia i blizny, które później będą Wam przypominać o Waszych małych grzeszkach :) 

Jeśli zrobicie tak kilka razy, to może nie ma co panikować. Jednak jesli robicie tak zawsze, to może wedrzeć się zakażenie, problem się nasili, a tego nie chcemy :) 

Wiem, że jest to najtrudniejsze zadanie, ale zostawcie to w spokoju i użyjcie np. olejku z drzewa herbacianego. Wszystko się ładnie zagoi, zniknie, a skóra będzie jak nowa :)



Jestem ciekawa, czy zdarzało Wam się popełniać te błędy?
Jeśli macie jakiekolwiek pytania, albo macie życzenia co do postów, to piszcie koniecznie ! 
Chętnie się doweim, o czym chcecie poczytać :* 
Całuję, Magda :*


Zerknijcie na inne posty dotyczące pielęgnacji:




BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZAOBSERWUJ MNIE NA:


26 KOMENTARZY:

Hej Kochana !!! Jupi ! Nawet nie wiesz, jaką frajdę mi sprawia to, że tutaj jesteś.
Napisz, co Ci się najbardziej spodobało i też jeśli coś jest nie tak.
Jeśli masz pytania, nie patrz na tematykę posta, tylko pisz ! Chętnie odpowiem i pomogę :)
Dziękuję za Wasze komentarze ! :)

Proszę - nie spamuj. Jeśli będę chciała, to sama Cię znajdę. Nie musisz wklejać adresu swojej strony - to nie jest tablica reklamowa :)

Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam :)
Całuję,
Magda :*

MATOWE POMADKI W PŁYNIE KOBO - WARTE ZAKUPU?

12.4.16 Magda 26 Comments



Nie wiem jak Wy, ale ja odnoszę wrażenie, że ostatnio firmy kosmetyczne próbują się ścigać w kwestii matowych płynnych pomadek. Na rynku ciągle pojawiają się kolejne. Każda ma być wyjątkowa, niepowatrzalna. Ma nas zachwycić i sprawić, że pokochamy je najbardziej ze wszystkich. Najświeższymi produktami jest oczywiście Golden Rose. Byłam na dwóch stoiskach w innych miastach (!) i nigdzie ich nie mogłam dorwać. Są wykupione, a świeżych dostaw brak... No cóż. Jednak w Naturze jest teraz promocja na matowe płynne pomadki KOBO, które na rynku wcale tak długo nie goszczą. Dostaniecie je już za 10 zł. Cena kusi prawda? Jednak czy tylko cena? Jakie są ich wady, a jakie zalety i czy je polecam?


Jeśli jesteście na bieżąco z postami, to na pewno widziałyście ten o najlepszych pudrach drogeryjnych. Wszystkie były od KOBO i właśnie tej firmie poświęciłam wpis. Jedna z Was dała mi znać w komentarzach, ze bardzo poleca mi ich pomadki :) Tych klasycznych nie próbowałam, jednak byłam w trakcie testowania matowych, więc super się złożyło :) 




Muszę przyznać, że byłam bardzo ich ciekawa. Do tej pory największą sławą otoczyły się Rouge Edition Velvet z Bourjois, jednak ich cena niektórych odstrasza. Tutaj mamy także płynny produkt, w 3 razy niższej cenie. 




Opakowanie przypomina mi moje ukochane NYX Soft Matte Cream, czyli jest to zwykłe podłużne opakowanie w kształcie walca :) Czarna nakrętka, prosty czarny napis.

Oczywiście gama kolorystyczna jest dużo mniejsza. Mamy do wyboru 6 kolorów. Osobiście posiadam dwa, jednak pozostałe możecie sprawdzić na stronie producenta. :) www.koboprofessional.pl

Zacznę od swoich odcieni i są to:

402 Watermelon Juice - typowo malinowy,intensywny odcień z domieszką czerwieni. Bardziej zgaszona wersja ciut jaśniejszej malinki - 404 :)  
405 Passiflora Tea - zgaszony, brudny odcień różu. Można zauważyć w nim domieszki brązu. 



Mamy jeszcze do wyboru kolor nude (niestety nie każdej z nas będzie pasował - może okazać się zbyt beżowy lub chłodny) - 401 Cranberry Meringue, lekko jaśniejszy i bardziej "żywy" odcień maliny - 404 Lichi Yoghurt, krwistą czerwień - 403 Cherry Drink i fuksję - 406 Rasberry Shake. Poszerzyłabym gamę o kilka róży i na pewno bardziej zgaszoną czerwień. 

Myślę, że najbardziej uniwersalnym może okazać się kolor 405 i sprawdzi się u większości z nas. 

Co pisze producent? 

Trwała, matowa pomadka z odżywczym masłem morelowym I kompleksem polimerów utrzymujących ją na ustach.
W celu utrwalenia matowego efektu po aplikacji odbić nadmiar pomadki chusteczką.

W kwestii nawilżania niestety raczej nie mamy na co liczyć, jednak trzeba przyznać, że formuła jest przyjemna, właśnie bardziej masełkowata. Przypomina gęsty błyszczyk i niestety jest to plusem, jak i minusem.



Plusem ze względu na przyjemność nakładania i to, że nie zastygając - nie wysusza ust. Minusem - niestety pomadka się klei po nałożeniu i wcale nie daje matowego efektu sama w sobie. Wskazówka producenta co do odciskania nadmiaru w chusteczkę jest przydatna, jednak nie w celu utrwalenia a uzyskania matowego (i tak nie w 100%) efektu.

Pomadka nie wysuszyła mi ust. Za to duży plus. Może to wynikać z tego w jakim stanie moje usta są, jednak i tak produkt nie pogorszył sprawy i spokojnie nadaje się na dzień. Ma na to wpływ także formuła produktu.



Tak jak przed chwilą wspomniałam matowy efekt uzyskujemy po naszej ingerencji lub po baaaaarrdzo długim czasie oczekiwania :p 

Kwestia pigmentacji także może podlegać dyskusji. Na pewno nie jest to tak mocny pigment jak w przypadku REV czy NYX. Jednak tragedii też nie ma. Powiedziałabym, że jest umiarkowana. Nie musimy nałożyć ogromnej ilości produktu, ale efekt, jaki widzicie na zdjęciach jest osiągnięty po półtorej wartwy. Najpierw maluję usta jedną cienką warstwą, a później dokładam, tam gdzie pigmentu jest mniej. 

Skoro już przy pigmencie jesteśmy, to nie "wżera" się on w usta. To, łącznie z tym, że pomadka nie zastyga, nie czyni ich też najtrwalszymi produktami na ziemi.



No tak. Mogłybyście wysnuć wniosek, że pomadki nie przypadły mi do gustu. Jednak to nie jest prawda :) Fakt - nie są najtrwalsze, pigment jest na 5,a  nie na 6 jak REV czy NYX, nie zastygają, trochę się kleją ( to uczucie znika po chwili - szczególnie jeśli odcieśniecie nadmiar w chusteczkę). Jednak mimo to uważam, że płynne matowe pomadki KOBO są ciekawą alternatywą do makijażu dziennego. Nie rozlewają się na ustach poza ich kontur, dlatego o to możemy być spokojne. Dlaczego do makijażu dziennego? Ponieważ NIE WYSUSZAJĄ. Wielu z Was może się to okazać bardzo pomocne i ważne :) W makijażu wieczorowym postawiłabym jednak na coś zastygającego i trwałego, jednak na co dzień myślę, że mogą się sprawdzić. U mnie kolorek 405 dobrze się sprawuje w tej roli :) 



Podsumowując - nie jest to zły produkt i wielki szacunek dla firmy za to, że wyszła do nas z propozycją matowych płynnyh pomadek, które nie wysuszają nam ust :) Jeszcze trwałość możnaby polepszyć, zwiększyć ciut pigmentancję i byłoby naprawdę super :) 

Myślę, że jak za tą cenę, to grzech nie spróbować. Jednak pamiętajcie o odciśnięciu jej w chusteczkę, cienkich warstwach i (jak zawsze) nawilżonych ustach :)

Próbowałyście tych pamadek? Lubicie maty?
Jakie szminki są Waszymi ulubionymi? :) Całuję, Magda :*


BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZAOBSERWUJ MNIE NA:



26 KOMENTARZY:

Hej Kochana !!! Jupi ! Nawet nie wiesz, jaką frajdę mi sprawia to, że tutaj jesteś.
Napisz, co Ci się najbardziej spodobało i też jeśli coś jest nie tak.
Jeśli masz pytania, nie patrz na tematykę posta, tylko pisz ! Chętnie odpowiem i pomogę :)
Dziękuję za Wasze komentarze ! :)

Proszę - nie spamuj. Jeśli będę chciała, to sama Cię znajdę. Nie musisz wklejać adresu swojej strony - to nie jest tablica reklamowa :)

Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam :)
Całuję,
Magda :*

CZY SEKRETY URODY KOREANEK ODMIENIĄ PODEJŚCIE DO PIELĘGNACJI? KSIĄŻKA WARTA ZAKUPU?

10.4.16 Magda 26 Comments


W tą niezbyt wiosenną niedzielę przychodzę do Was z leniwym, luźnym postem. Ostatnio w internecie mnóstwo mówi się o książce Charlotte Chlo "Sekrety urody Koreanek". Nic w tym dziwnego, bo sam tytuł przyciąga i namawia do przeczytania, a szata graficzna jest, co tu dużo mówić, po prostu słodka, a czasem wręcz dziwna. Ja także się na nią skusiłam i mam swoje zdanie na jej temat. Czy książka jest warta zakupu? Czego się dowiecie i co warto wiedzieć przed zakupem? Czego się spodziewać? Komu polecam? Jeśli chcecie poznać odpowiedzi na te pytania lub zastanawiałyście się nad zakupem albo pierwszy raz ją widzicie na oczy, to zapraszam !

26 KOMENTARZY:

Hej Kochana !!! Jupi ! Nawet nie wiesz, jaką frajdę mi sprawia to, że tutaj jesteś.
Napisz, co Ci się najbardziej spodobało i też jeśli coś jest nie tak.
Jeśli masz pytania, nie patrz na tematykę posta, tylko pisz ! Chętnie odpowiem i pomogę :)
Dziękuję za Wasze komentarze ! :)

Proszę - nie spamuj. Jeśli będę chciała, to sama Cię znajdę. Nie musisz wklejać adresu swojej strony - to nie jest tablica reklamowa :)

Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam :)
Całuję,
Magda :*

TANIE I DOBRE #2, CZYLI MÓJ NAJTAŃSZY I NAJLEPSZY SPOSÓB NA PERFEKCYJNIE GŁADKIE I NAWILŻONE USTA.

8.4.16 Magda 46 Comments


Cześć ! Dzisiaj przychodzę do Was z moim wielkim hitem. Postanowiłam rozpocząć na blogu serię "Tane a dobre", ponieważ w mojej kosmetyczce i łazience jest już co raz więcej produktów droższych, a nie chciałabym, żeby blog tylko na takich się opierał. W sklepach można znaleźć naprawdę dużo perełek w niskiej cenie, a czasem nawet są śmiesznie tanie. W makijażu ust powinnyśmy, tak jak w przypadku makijażu całej twarzy, pamiętać o tym, że każdy produkt może wyglądać dobrze i lepiej się trzymać tylko wtedy, jesli są gładkie i nawilżone. Balsamów do ust jest mnóstwo i ceny także bywają różne. Produkt, który u mnie sprawdza się genialnie i kosztuje 2,50 zł, gwarantuje mi niesamowicie miękkie, delikatne, nawilżone i gładkie usta. Jeśli chcecie go poznać, to koniecznie zostańcie ze mną. 

Zerknijcie na pierwszy post z tej serii:







Moje usta lubią być bardzo kapryśne, jednak to wydane 2,50 całkowicie to zmieniło. Odpowiedź może Was troszkę zdziwić, ale jest to najwyklejsza kosmetyczna wazelina. Ja mam taką z Ziaji - zwykłą, bezbarwną i efekty są niesamowite.

Dzięki temu, że usta są gładkie, bez żadnych suchych skórek i nawilżone, to każda pomadka czy błyszczyk wyglądają perfekcyjnie. Nie straszne im są matowe pomadki. Parktycznie nie daje szans swoim ustom, żeby były suche. Uwierzcie mi, że dzięki wazelinie możemy uzyskać efekt "wow".






Ta wazelina nie ma żadnego zapachu, ani smaku. Niesamowicie natłuszcza i trzyma się na ustach niezwykle długo. Nakładam ją dwa razy dziennie - rano, przed wykonaniem makijażu oraz wieczorem. Wtedy nakładam jej troszkę grubszą warstwą i, co dziwne, rano jest jeszcze trochę nadal na ustach :) W trakcie dnia sięgam po klsyczne balsamy. Jest to np. balsam kokosowy z Ziaji, czy jajeczko LipBalm. Nigdy nie jest to stała sprawa i lubię je zmieniać :)

Jeszcze tydzień temu na moich ustach były suche skórki. Usta były węższe, przesuszone i nic wystarczająco dobrze Usta wróciły do normalnego kształtu, znów stały się jędrne, nawilżone i przyjemne w dotyku. Byłam w szoku już po drugim użyciu. Usta wyglądały po prostu perfekcyjnie.

Jesli macie kłopot z suchymi ustami lub, tak jak u mnie, usta lubią robić Wam psikusy i ich stan się często zmienia, to koniecznie wypróbujcie ! 





Po pierwsze efekty są najważniejsze i o nich juz Wam napisałam, po drugie cena jest śmiesznie niska, a po trzecie - takie opakowanie wazeliny starcza na wieki. Za tą cenę mamy tak ogromną ilość kosmetyku, że starczy nam go na niesamowicie długi czas, przez fakt, że na usta nie nakładamy nigdy zbyt dużo :)



Piszcie koniecznie czy próbowałyście tego spsoobu, jak sie u Was sprawdził ? :) 
Może macie inne, niezwiązane z postem, pytania? :) Śmiało piszcie ! Całuję, Magda 




BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZAOBSERWUJ MNIE NA:


46 KOMENTARZY:

Hej Kochana !!! Jupi ! Nawet nie wiesz, jaką frajdę mi sprawia to, że tutaj jesteś.
Napisz, co Ci się najbardziej spodobało i też jeśli coś jest nie tak.
Jeśli masz pytania, nie patrz na tematykę posta, tylko pisz ! Chętnie odpowiem i pomogę :)
Dziękuję za Wasze komentarze ! :)

Proszę - nie spamuj. Jeśli będę chciała, to sama Cię znajdę. Nie musisz wklejać adresu swojej strony - to nie jest tablica reklamowa :)

Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam :)
Całuję,
Magda :*

♥ ULUBIEŃCY MARCA 2016 ! ♥ ADIDAS, SALLY HANSEN, CATRICE, MAYBELLINE

6.4.16 Magda 32 Comments



Nie wiem jak Wam, ale miesiące w 2016 roku bięgną mi w ekspresowym tempie. Dlatego też tak późno łączę ze sobą fakty i dotarło do mnie, że JEST JUŻ KWIECIEŃ :) Wiosna, wiosna... Och. Jak tylko pomyślę i nawet spojrzę za okno, to energia mnie rozpiera. Po prostu uwielbiam wiosnę. Ma w sobie to coś, coś magicznego, niezwykle dobrze wpływającego na moje samopoczucie. Też tak macie? .... Kurczę, widzicie, znowu "program gaduła" się włączył i odbiegłam od sedna :) Więc jeszcze raz. Jest już kwiecień, a skoro zaczął się nowy miesiąc, to trzeba podsumować poprzedni. W kwestii pielęgnacji nic się nie zmieniło. Dlatego możecie zerknąć na poprzednie posty. W kwestii kolorówki mam dla Was kilka propozycji, które szczególnie dobrze się u mnie sprawdzały, a nie kosztują wiele. Ciekawe? W takim razie zapraszam do dalszego czytania ! 



Zaczniemy od produktu do włosów, bo dawno nie wpominałam Wam o moim zdecydowanie ulubionym szamponie. Oczywiście mowa o Head&Schoulders. Narazie jestem wierna wersji z miętą i tej klasycznej, którą widzicie na zdjęciu. Nie jest to jedyny szampon, którego używam. Nadal świetnie się umnie sprawdza Insight, o którym pisałam w tym wpisie . Jednak H&S zapewnia świetne uczyszczenie włosów i skóry głowy. Wersja z mięta trochę chłodzi. Zazwyczaj w pielęgnacji stosuje dwa szampony - nawilżający i właśnie H&S do dogłebnego oczyszczania. Stosuje je osobno lub razem (myję włosy dwa razy). Nie mam jakiegoś specjalnego grafiku, ale uczucie i to jak wyglądają moje włosy po H&S jest niezastąpione :)


W pielęgnacji jedyne co uległo zmianie, to krem pod makijaż. Oprócz balsamu po goleniu NIVEA Men sięgam po mój zdecydowanie ulubiony krem z Ziaji pod makijaż, czyli Ziaja Sopot. Ja używam wersji dla cery tłustej i mieszanej. Daje mi dobre nawilżenie przed makijażem,a  moja skóra wygląda po nim zdecydowanie lepiej niż po innych kremach Ziaji. Ten sprawdza się u mnie najlepiej :) 



Ostatnią nowością w pielęgnacji był płyn micelarny Mixa, który serdecznie Wam polecam ! Bardzo ładnie oczyszcza i jest delikatny. Jeśli lubicie płyny micelarne Garnier, to myślę, że ten polubicie jeszcze bardziej. Przynajmniej u mnie tak było :p Możecie zapytać, czemu tak mało zawsze piszę o płynach micelarnych. Przyczyna jest bardzo prosta. Nie wymagam od nich praktycznie niczego. Demakijaż wykonuję mydełkiem Dudu Osun i olejem kokosowym, więc jedyne co taki płyn musi robić, to z myć olej kokosowy i odświeżyć moją cerę rano po przebudzeniu :) 


Czas na kolorówkę ! Zdecydowanie rządziło u mnie Maybelline i Catrice. Oczywiście nie mogło zabraknąć Maybelline Affinitone, który genialnie dogadał się z moją skórą i trzyma się cały dzień. Nie tworzy efektu maski, nie podkreśla mankamentów. Sama się zdziwiłam, ale naprawdę bardzo go lubię :) 

Korektor to także Maybelline. Tym razem seria Fit Me. Obok Rimmela to mój ulubiony korektor pod oczy. jest nawilżający. Krycie określiłabym jako srednie, jednak u mnie jest ono wystarczające. Ma ładny kolor i podobnie jak większość korektorów zagruntowanych transparentnym sypkim pudrem KOBO, trzyma się u mnie cały dzień. Niestety nie jest dostępny w Polsce :( Dorwiecie go na iperfumy.pl . Kosztuje koło 25 zł, więc to naprawdę niedużo, a produkt jest warty uwagi.

O pudrze KOBO nie będę się rozpisywać, bo już chyba nie możecie o nim słuchać, tyle go zachwalałam. Jeśli chcecie o nim więcej poczytać, to zerknijcie do wpisu o najlepszych pudrach w drogerii :) 


Róż Maybelline w kremie, czyli Dream Touch Blush jest jednym z najtrwalszych w tej cenie, wsród tego typu produktów. Trzyma się naprawdę świetnie, nie tworzy plan, jest idealnie napigmentowany i ma piękne odcienie. Nie daje czysto matowego wykończenia, dlatego tym lepiej wygląda na skórze. Warto na niego zerknąć na promocji w Rossmanie - 49 % , która rozpocznie się już 20 kwietnia ! (We wpisie o 22 kosmetykach szczególnie wartych uwagi pojawiła się dokładna rozpiska promocji) 

Wśród produktów do ust na największą uwagę zasłużyły dwa produkty. Na pewno będzie to pomadka Luxe z AVON w kolorze Peach Veil. To niesamicie ciekawy odcień. Specyficzny odceiń różu, z domieszką pomarańczu. Jest odpowiednikiem mojego naturalnego koloru ust, tylko, że w ładniejszej i żywszej wersji. Nie wiem czemu, ale zapomniałam zrobić swatche'a :( 



Drugą pomadką jest Golden Rose Matte Lipstick Crayon w odcieniu 10. To produkt genialny i każda kobieta powinna go spróbować ! Za cenę około 12 zł mamy produkt trwały, matowy, wygodny w nakładaniu i noszeniu. Jedyną wadą jest to, że trzeba te kredki temperować. U mnie nie powodują wysuszenia ust, jednak, jak to matowe pomadki u niektórych z Was mogą spisać się inaczej. Kolor 10 jest pięknym różem i na pewno zaopatrzę się w kolejne kolory. Mam jeszcze piękne ciemne bordo, jednak ten jakoś bardziej mi się podoba :)

Na zdjęciu widzicie też kredkę z Catrice i jest to Made To Stay 030. Przepiękny, mega trwały i wodooporny produkt. Świetnie się spisał do rozświetlania wewnętrznego kącika oka. Wygląda świetnie,a  niżej możecie zobaczyć, jak pięknie się błyszczy i jaki ma piękny kolor. Obok macie pomadkę Golden Rose :) 




W makijażu brwi rządi cień Maybelline Color Tatoo w odcieniu En Taupe, a do utrwalania całości - żel do brwi Catrcie :) Oba produkt są trwałe, mają ładny ocień,i praca z nimi to przyjemność :) 


Aktualnie moje paznokcie mają przerwę (po półttorej roku !) od hybrydy. Płytka była już matowa i dorobinę osłabiona. Skróciłam pazurki maskymalnie i kolejny raz wróciłam do Sally Hansen Maximum Growth. To genialna odżywka, która już po kilku dniach nadała moim paznokciom zdrowego połysku i nadal je wzmacnia. Paznokcie rzeczywiście przy regularnym stosowaniu rosną szybciej, także kolejny raz ją polecam ! 




Ostatnią rzeczą są buty Adidas, które okazały się niesamowicie wygodne. Szukałam (zawsze szukam, bo butów do treningu nigdy za wiele) butów na trening. Takich, które byłyby dość elastyczne, miękkie, wygodne. Te wyjątkowo mi się spodobały i okazały się strzałem w dziesiąstkę. Super wyglądają też na co dzień do zwykłego białego lub czarnego t-shirtu i jeansów lub czarnych rurek :)



I to tyle jeśli chodzi o marzec. Może nie było tego nie wiadomo ile, ale i tak "program gadułą" sprawił, że post wyszedł dość długi :)

Jestem ciekawa, jacy są Wasi ulubieńcy i co Wy możecie mi polecić? 
Może coś szczególnie z moich ulubieńców Wam się spodobało? Piszcie ! :) Całuję, Magda



WPADAJCIE NA SOCIAL, TAM JESTEM CODZIENNIE :)  I ZAOBSERWUJ NA:


32 KOMENTARZY:

Hej Kochana !!! Jupi ! Nawet nie wiesz, jaką frajdę mi sprawia to, że tutaj jesteś.
Napisz, co Ci się najbardziej spodobało i też jeśli coś jest nie tak.
Jeśli masz pytania, nie patrz na tematykę posta, tylko pisz ! Chętnie odpowiem i pomogę :)
Dziękuję za Wasze komentarze ! :)

Proszę - nie spamuj. Jeśli będę chciała, to sama Cię znajdę. Nie musisz wklejać adresu swojej strony - to nie jest tablica reklamowa :)

Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam :)
Całuję,
Magda :*