JAK WYPADŁA WERSJA MAKE ME BIO GARDEN ROSES W PORÓWNANIU Z ORANGE ENERGY? KREM JESZCZE BARDZIEJ IDEALNY?

23.4.16 SMILEEEFREAK 8 Comments


Cześć, cześć ! Oj, nawet nie wiecie jak się cieszę, że w końcu znazłam chwilkę, żeby napisac kolejny post. Bardzo nie lubię robić przerw, ale najbliższe dwa tygodnie to istna harówka ;) Dzisiaj bardzo chciałabym Wam napisać o kremie Make Me Bio. Wersję pomarańczową już miałyście okazję poznać i już wtedy pisałam, że kusi mnie wersja różana, która mogłaby okazać się dla mnie jeszcze lepsza. Dlatego, co tutaj jeszcze umieszczać we wstępie... Jeśli chcecie się dowiedzieć czy Garden Roses okazał się jeszcze lepszy, u kogo się sprawdzi i czym się różni od Orange Energy, to zostańcie ze mną ! 



Na początku oczywiście zacznę od składu i zapachu. Sama nazwa już mówi, jak produkt będzie pachnieć i o ile Orange Energy jest dość intensywnym pomarańczowym zapachem, to Garden Roses jest dużo bardziej delikatniejszy i pachnie identycznie, jak woda różana :) Dlaczego?

I właśnie tutaj możemy płynnie przejść do kwestii składu.  Właśnie na pierwszym miejscu jest woda różana. Następnie mamy wodę z pelargonii, olej ze słodkich migdałów, olej jojoba, masło mango, olej macadamia, glukozyd, glicerol, glicerynę, alkohol cetylowy,witaminę E, alkohol benzylowy, sorbinian potasu, kwas dehydrooctowy i olejek różany  




Mimo, że konsystencja jest bardziej luźna, mniej zbita niż Orange (nadal gęsta, ale ciut mniej :p ) , to krem jeszcze bardziej nawilża, a przy tym nie zapycha, nie poszerza porów. Świetnym efektem, który obserwujemy w trakcie używania jest nie tylko miękka i dobrze nawilżona skóra, ale świetne wyrównanie kolorytu, które miało u mnie miejsce także w przypadku poprzednika. Dzisiaj praktycznie w ogóle nie musiałam uzyć podkładu i skóra wyglądała naprawdę dobrze :) 

Jest to genialna opcja dla skóry suchej, zmęczone, odwodnionej, szorstkiej i tej, która potrzebuje właśnie wyrównania kolorytu. Krem dobrze się sprawdzi także u cery wrażliwej ze względu na wodę różaną :) 






Wbrew pozorom, mimo dość małego słoiczka, krem jest naprawdę wydajny ! 

Jest idealnym kremem na noc, jednak nie musimy go przeznaczać, tak samo jak Orange Energy, tylko o tego celu. Jest też sietną opcją pod makijaż, pod warunkiem, że nałożycie go sporo wcześniej i dacie mu się spokojnie wchłonąć :) Na pewno znacie ten efekt świecenia się skóry po niektórych kremach. W tym przypadku efekt na skórze to lekka satyna i skóra wygląda bardzo zdrowo. Nie jest to czysty mat, ale efekt jest naprawdę zadawalający.




Oba kremy nie mają tendencji do obciążania skóry, zapychania czy zwiększenia ryzyka niedoskonałości. Jednak cerze mieszanej czy tym bardziej tłustej poleciłabym bardziej Orange Energy. Garden Roses to bardzo mocno nawilżający krem i dla takiej skóry może się niestety okazać zbyt ciężki, tzn. troszkę nawet zbyt nawilżający, spotęgwać świecenie lub zapchać pory :(



Gdybym osobiście miała się wypowiedzieć, który krem wolę, to odpowiedź brzmi : OBA KOCHAM !!! Kremy make Me Bio to najlepiej wydane 50 zł, jeśli chodzi o peilęgnację. W moim przypadku Garden Roses stanowi świetną podstawę wieczornej pielęgnacji, a Orange Energy dopełnia ją rano :) Świetny duet i na pewno z niego nie zrezygnuję. Planuję kolejne zakupy z tej firmy i mając jeszcze puder myjący - nie zwiodłam się ani trochę, a wręcz pozytywnie zaskoczyłam.

Właśnie, właśnie.... Chciałybyście poczytac o pudrze myjącym? Dajcie znać ! 



To tyle jeśli chodzi o Make Me Bio. Zakochałam się na wiosnę i jest to miłość usłana różami :p

Miałyście? Próbowałyście? Jakie są Wasze ukochane kremy?
Całuję, Magda :* 


BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZAOBSERWUJ MNIE NA:

PODOBNE WPISY

8 komentarzy:

  1. Wygląda bardzo zachęcająco,ale po składzie widzę, że się u mnie nie sprawdzi :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że znasz na tyle swoją skórę. To pomocne i chroni przed wyrzucaniem kaski w błoto :)

      Usuń
  2. Ja aktualnie na noc używam żelu aloesowego a na dzień Kremu Iwostin Luciidin na przebarwienia :)
    Z make me bio mam krem pod oczy i glinkę oczyszczającą które świetnie się u mnie sprawdzają :) po kremik z chęcią sięgnę drugi raz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie kremu pod oczy nie używałam i chętnie go wypróbuję :)

      Usuń
  3. Mam kremy tej marki na oku już od jakiegoś czasu, ale najpierw muszę zużyć swoje zapasy. Takie składy właśnie lubię :) Obserwuję, pięknie tu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :)

      Najlepiej jest zużyć to co się ma - tak jak mówisz, bo później robi nam się minidrogeria :D

      Usuń
  4. Swoją drogą ich produkty są od niedawna dostępne także na https://showroom.pl może dzięki temu zabiegowi pozna go więcej dziewczyn, które będą szukały ubrań i dodatkowo zamówią ich produkty?

    Ja jestem jak na razie bardzo zadowolona z kosmetyków od make me bio i pewnie jeszcze nie raz coś od nich zamówie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę. Nie wiedziałam, że tam są :) No to może dziewczyny rzeczywiście je zauważą :)

      Usuń

Hej Kochana !!! Jupi ! Nawet nie wiesz, jaką frajdę mi sprawia to, że tutaj jesteś.
Napisz, co Ci się najbardziej spodobało i też jeśli coś jest nie tak.
Jeśli masz pytania, nie patrz na tematykę posta, tylko pisz ! Chętnie odpowiem i pomogę :)
Dziękuję za Wasze komentarze ! :)

Proszę - nie spamuj. Jeśli będę chciała, to sama Cię znajdę. Nie musisz wklejać adresu swojej strony - to nie jest tablica reklamowa :)

Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam :)
Całuję,
Magda :*