PUŁAPKI URODOWE #1

14.5.16 SZKIC KOBIECOŚCI 13 Comments



CZEŚĆ DZIEWCZYNY !!! Jeju... Tyle mnie nie było. Organizowałam charytatywny maraton fitness w moim mieście. Na całę szczęście okazał się sukcesem :) Szykuję nowy projekt. Jeśli zauwazyłyście, to zniknęła zakładka fitness. Jestem ciekawa czy domyślacie się co mam w planach. Może spróbujecie zgadnąć?:) Praca i obowiązki... Wszystko razem wypełniło moją dobę całkowicie. Oczywiście jeszcze sen i jedzenie :p Jednak jak wracam to na całego ! Rozpoczynamy kolejną serię na blogu, a mianowicie pułapki urodowe. Ostatnio zaczęłam się zastanawiać nad tym tematem i musze przyznać, że trochę ich znalazłam. Co najlepsze - wszystkie nawet nieświadomie przetestowałam na sobie, dlatego myślę, że wielu z nas nie będą te pułapki obce :) Jeśli jesteście ciekawe na co uważać, o czym pamiętać, to serdecznie Was zapraszam do czytania dalej :) Dzisiaj pierwsze 5 :) 



#1  Było drogie - musi być dobre. Ładnie wygląda - musze to mieć.


Sama się o tym przekonałam. Kobieca natura to troszkę taka sroczka na wszystko, co ładnie wygląda, ma ładne opakowanie. Wtedy przeznaczenie kosmetyku troszkę się chowa pod wyglądem i włączamy w głowie program "Potrzebuje tego na pewno". Znacie to? :p

Dodatkowo wiele z tych rzeczy często pochodzi z wyższych półek cenowych. Wtedy dołączamy jeszcze zdanie "Tyle kosztuje, to musi być dobre i da nam niepowtarzalny efekt". Jeśli obie te sytuacje ze sobą połączymy, to najprawdopodobniej produkt trafi do koszyka, a my będziemy cieszyć nim oko. Możecie teraz zapytać " To gdzie ten haczyk ? ". Właśnie w tym, że tylko będziemy cieszyć nim oko, a na naszej skórze całkiem się nie sprawdzi. Nie mówię tutaj o cieniach czy rozświetlaczach. Raczej chodzi mi o produkty pielęgnacyjne, podkłady i korektory. Często same się nakręcamy tym, że chcemy mieć coś drogiego, ładnego. Potrafimy sobie wmówić, że akurat danej rzeczy potrzebujemy. Jedyne, czego musimy się nauczyć, to dokładna analiza potrzeb. Dopiero wtedy uchronimy się przed wyrzucaniem pieniędzy w błoto, a przecież te "perełki", które okażą się świetnym trafem także mogą być piękne i drogie :)

Dlatego, odkąd natrafiłam na kilka bubli, bo były ładne lub drogie, najpierw dokładnie analizuję skład, biorę próbki, testuję, czytam opinie i na sam koniec podejmuje (już w 99% przypadków) dobrą decyzję :)


#2 Popadanie w rutynę.


Często, jeśli znajdujemy swój idealny lub prawie idealny sposób pielęgnacji, to nie chcemy nic zmieniać i tak przez kilka miesięcy, a nawet i lat stosujemy te same kremy, maseczki, peelingi. Mamy wypracowany schemat. Jednak nasza skóra się zmienia. Czasem potrzbuje więcej masek, czasem wygładzenia, a jeszcze kiedy indziej prosi po prostu o to, żeby zostawić ją w spokoju. Warto raz na jakiś czas zmienić choć troszkę swoje przyzywczajenia. Ostatnio moja skóra dała mi się we znaki nieznacznym wysypem i już wiem, że chodziło o peelingi i maski. Po prostu zaniedbałam troszkę te elementy, a skóra przypomniała się sama. :) Kurczę, znowu muszę to powtórzyć, no ale tak jest i koniec. Musimy słuchać swojej skóry. Ona wie najlepiej czego potrzebuje :)


#3 Trendy urodowe - szablony piękna

Nigdy nie byłam kimś, kto podążał za tym, co dyktowała prasa, internet. Ostatnio bardziej bawię się modą. Tak jak mówiłam - moja szafa buduje się od "0", ale w kwestii urody zostaje dość sceptyczna. Chyba jednym z najgorszych trendów jest ten dotyczący brwi. Raz modne są wąskie, raz grube, innym razem w ogóle nie ruszone przez pęsete. Sama mam grube, ciemne brwi i nigdy nie miałam problemów z ich gęstością, dopóki nie pojawił się trend na cieniutkie brwi. Teraz się śmieje, że miałam plamniczki na czole, ale no tak było. Dorwałam pęsetę (nie wiem co mi strzeliło do głowy) i zaczęłam wyrywać włoski. Zostawiłam sobie bardzo cieniutką linię - taka była moda. Jednak nawet się nie zsatanowiłam, czy będzie mi to pasować. Jak możecie się domyślić - nie pasowało.

Kiedy wybrałam się do kosmetyczki, to nasłuchałam się jak nigdy, ze zepsułam sobie piękne, naturalne brwi. Moje "plemniczki" podobały mi się może przed pierwsze dwa tygodnie. Później chciałam wrócić do naturalnych, grubszych, naturalnego kształtu (oczywiście go też zmieniłam), a włoski nie chciały rosnąć. Na całe szczęście po roku odzyskałam swoje brwi i jestem z nich bardzo zadowolona. Kiedy patrzę na zdjęcia to się śmieję, jak tak mogłam zrobić, no ale cóż.

Dlatego uważajcie. Może i w gazecie efekt na modelce nam się podoba, ale niekoniecznie u nas może się sprawdzić :)





#4   Płynne przejście z makijażu dziennego w charakteryzację.

Tego na całe szczęście na sobie nie stosowałam. Może kilka razy przesadziłam z ilością pudru matującego, jednak zawsze obieram sobie cel, aby wyglądać ładniej, ale nie być przerysowaną, a moja twarz stanowiła ze mną jedność. Duet "ja i mój makijaż" dla mnie jest po prostu przesadą. Nie mówię  tutaj o maskowaniu niedoskonałości, problemów skórnych, ale ostatnio byłam świadkiem, jak dziewczyna komentowała inną, idącą niedaleko. Sama miała wykonane konturowanie na mokro, odcinający się kolor podkładu, prawie, że odklejający się pasek rzęs na oku i oczywiście ciemno różowe usta. Dziewczyna, o której mówiła miała dobrze dobrany kolor podkładu, widać było, że zakrywa aktywny rozległy trądzik. Miała odrobinę bronzera, różu, lekko podkreślone brwi i mocno wytuszowane rzęsy. Nagle słyszę tekst "Patrz jaka tapeciara. Nie dość, że taka tapeta, to jeszcze nie umie sobie jej dobrze zrobić". Nie wnikam czym się ta osoba kierowała, jednak zwróćcie uwagę na podejście do drugiego człowieka i kontrast między makijażami. Szczerze muszę przyznać, że dziewczyna, która krytykowała, przykuła moją uwagę, ale nie chodzi tutaj o błedy w makijażu, a właśnie pytanie, któe pojawiło się w mojej głowie "Jak ona wygląda naprawdę". Właśnie na to musimy uważać, żeby nie robić z siebie za pomocą makijażu całkiem innej osoby, której bez niego, byśmy jej nie poznali.



#5 Nie wiem ile mam kosmetyków, ale ten muszę jeszcze kupić.


Znacie to? :) Tworzenie mini drogerii we własnym domu to dopiero misja każdej kobiety ! :) Dla mnie terapią szokową był moment, kiedy robiłam gruntowne porządki. Wszystkie kosmetyki wylądowały na podłodze. Kiedy zobaczyłam ile tego jest, to dotarło do mnie, że chyba przekroczyłam granicę. Warto trzymać kosmetyki w jednym miejscu. Posegregowane na pielęgnację i kolorówkę. Wszystko koło siebie. Wtedy wiemy ile tego mamy i nie powiększamy kolekcji. Warto najpierw zuzyć, a później dokupić. Pamiętajcie, że kremy także mają datę przydatności. Dlatego im więcej macie, tym większe ryzyko, że wiele z nich po prostu nie zużyjecie :)



Znacie te pułapki? Może w któreś wpadłyście ? :) Jakie pułapki Wam dały się we znaki? 
Piszcie ! Dodatkowo czekam na Wasze propozycje - o czym chciałybyście pczytać ? 
Całuję, Magda :*


BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZAOBSERWUJ MNIE NA:

PODOBNE WPISY

13 komentarzy:

  1. W żadne pułapki opisywane przez Ciebie nie wpadłam, no może trochę w punkt 5 ;) jeśli to było pierwsze 5 to czekam na kolejne pułapki ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obyś na żadną się nie zalapala :D

      Usuń
  2. W żadne pułapki opisywane przez Ciebie nie wpadłam, no może trochę w punkt 5 ;) jeśli to było pierwsze 5 to czekam na kolejne pułapki ☺

    OdpowiedzUsuń
  3. na szczęście obecnie w żadną z wymienionych przez Ciebie pułapek już nie popadam. Jeśli już to chyba najczęściej popadałam w pułapkę "ładne - muszę to mieć"..na szczęście było to bardzo dawno temu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej
    Masz bardzo fajnego bloga. Ciekawie piszesz. Ja również nie wpadłam w żadne pułapki opisywane przez Ciebie . Dodałam twój blog u siebie do linków jeżeli masz ochotę wpaść zapraszam :) http://fotografia-anuli.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny blog. Pułapki urodowe… ech czasami są czasami nie ma. Jak to w życiu :)
    Pozdrawiam a jeśli idzie o mnie to : jedynka zdecydowanie :((((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też czasem jedyneczka występuje jeszcze :D
      Dziękuję ;)

      Usuń
  6. Trafiłaś w punkt, bloggerzy szczególnie kosmetyczni popadają czasem w rutynę, idą na ilość nie na jakość, bronię się rękami i nogami aby nie wciągnąć się w ten szał ale czasami jest ciężko :) Świetny, blog, zostaje !
    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pułapki kuszą ;)
      Dziękuję ;) cieszę się.

      Pozdrawiam cieplutko Kochana :*

      Usuń
  7. Oj tak! Sama kiedyś się na to łapałam. Jak dla mnie dziewczyny ostatnio zbyt wyrysowują swoje brwi... Wygląda to sztucznie i brzydko. Wypełniają pomadą je prawie na 100% krycie. Jestem na nie. Poza tym co napisałam to wymieniłaś to co też przyszło mi do głowy gdy zobaczyłam tytuł posta. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe ;) no to fajnie że trafiłam :p to wgrywanie brwi to taka pułapka , w która, jeśli się wpadnie to krąży się w kółko i wyrywa. Nawet stopniowo, ale później dochodzi się do "plemniczkow" :D

      Usuń

Hej Kochana !!! Jupi ! Nawet nie wiesz, jaką frajdę mi sprawia to, że tutaj jesteś.
Napisz, co Ci się najbardziej spodobało i też jeśli coś jest nie tak.
Jeśli masz pytania, nie patrz na tematykę posta, tylko pisz ! Chętnie odpowiem i pomogę :)
Dziękuję za Wasze komentarze ! :)

Proszę - nie spamuj. Jeśli będę chciała, to sama Cię znajdę. Nie musisz wklejać adresu swojej strony - to nie jest tablica reklamowa :)

Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam :)
Całuję,
Magda :*